- Mieliśmy trzy rekordy: sprzedaży, popytu i podaży - cieszy się Piotr Marczak, dyrektor departamentu należności z ministerstwie. Na poprzedniej aukcji obligacji 10-letnich w październiku zeszłego roku oferta w kwocie 1,8 mld zł spotkała się z popytem w wysokości 4,5 mld zł. Tym razem średnia rentowność wyniosła 4,94%, wobec 4,76% w październiku.
- Zainteresowanie aukcją było bardzo duże. W zeszłym tygodniu inwestorzy sprzedawali 10-latki, żeby teraz kupić je taniej na przetargu - komentuje Sebastian Włodarczyk, diler z Banku Handlowego. Jego zdaniem, za popytem stali gównie inwestorzy krajowi, przede wszystkim fundusze, które dysponują gotówką do zainwestowania. Popyt na aukcji obligacji był tak wysoki, że resort zorganizował dodatkowy przetarg. Sprzedał na nim papiery za 560 mln zł.
W opinii S. Włodarczyka, polskim obligacjom pomogła też zmiana na stanowisku ministra finansów. Inwestorzy pozytywnie odbierają też powrót do rozmów PO i PiS i spodziewają się przyjęcia budżetu. - Poza tym przesądzona wydaje się obniżka stóp procentowych na styczniowym posiedzeniu RPP o 25 punktów bazowych. Niewykluczone że wyniesie nawet 50 punktów - twierdzi diler.
Rentowność najpopularniejszych obligacji 5-letnich wynosiła wczoraj rano 4,75%. Później spadła do 4,61%, a po południu ponownie wzrosła do 4,66%.
Czy Ministerstwo Finansów wykorzysta wysoki popyt na aukcji 10-latek do zwiększenia krajowych emisji kosztem zagranicznych? W opinii ekonomistów, pozwoliłoby to przynajmniej na powstrzymanie dalszego umacniania złotego. Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów, zapewniła wczoraj, że rząd zrobi wszystko, żeby uspokoić rynki finansowe. Poinformowała, że w poniedziałek rozmawiała na ten temat z prezesem NBP Leszkiem Balcerowiczem. - Rozważamy wszystkie instrumenty stabilizowania rynku - stwierdziła. Poza ograniczeniem emisji zagranicznych, mogłoby to być wstrzymanie sprzedaży walut na rynku przez MF, wprowadzenie interwencji na rynku walutowym oraz wzmocnienie nacisków na RPP zmierzających do obniżenia stóp procentowych.