Według Bartłomieja Urbanowicza, właściciela i prezesa PF Mieszko, jednej z największych firm z branży, upadłość części firm doprowadziła do zmniejszenia zaufania klientów do całej branży. Doszło do reakcji łańcuchowej: spadek liczby klientów prowadził do zmniejszenia przychodów, z którym niektóre firmy nie były sobie w stanie poradzić. To skutkowało znikaniem z rynku kolejnych firm. Spadek obrotów właściciel PF Mieszko szacuje na ok. 25%. Zaznacza jednak, że w "w tej chwili klienci już wracają".

Zdaniem Urbanowicza, cały proces został zapoczątkowany zaprzestaniem działalności przez białostocką firmę Grosik, o której głośno zrobiło się we wrześniu ub.r. Ogólnopolska sieć oszukała - nie realizując otrzymanych zleceń - 2,6 tys. osób. W miniony wtorek białostocki sąd gospodarczy ogłosił upadłość Grosika.

Z danych NBP wynika, że w I połowie ub.r. pośrednicy finansowi mieli 8-proc. udział w płatnościach dokonywanych przez konsumentów z użyciem gotówki.

Spadek zaufania do branży dotknął nie tylko najsłabszych graczy na rynku zleceń płatniczych, ale również duże firmy. - Zatrzymaliśmy rozwój sieci. Mieliśmy ok. 300 punktów kasowych. Teraz robimy porządki i ograniczamy ich liczbę do 270 - mówi B. Urbanowicz. Właściciel Mieszka zapowiadał w ub.r. próbę pozyskania inwestora strategicznego. Według niego, te plany są nadal aktualne. - Transakcja zostanie zamknięta pod koniec wiosny - mówi. Nie chce jednak ujawnić, z kim prowadzone są rozmowy.