Zdaniem premiera Kazimierza Marcinkiewicza, obecny kurs złotego jest zbyt mocny i z tej perspektywy może być groźny dla trwałości wzrostu gospodarczego, opartego w znacznej mierze na eksporcie. Premier mówił niedawno, że chciałby, aby kurs złotego kształtował się w przedziale 3,90-4,0 zł za euro. Takie właśnie poziomy progów opłacalności eksportu były sugerowane przez przeprowadzane przez bank centralny badania koniunktury.
Według nas, oprócz przyczyn fundamentalnych, takich jak niski deficyt na rachunku obrotów bieżących, pokrywany z nawiązką przez napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich, obecna siła złotego wynika z przeprowadzanych przez Ministerstwo Finansów w drugim półroczu 2005 r. operacji wymiany na rynku walutowym środków pochodzących z emisji zagranicznych. Dodatkowo rynki finansowe zostały pozytywnie zaskoczone nominacją na stanowisko ministra finansów oraz wicepremiera Zyty Gilowskiej. To w ostatnim tygodniu spowodowało umocnienie złotego do rekordowego poziomu 3,75 EUR/PLN. Wydaje się prawdopodobne, że gdyby doszło do stworzenia stabilnej większości parlamentarnej w oparciu o PiS oraz frakcję obecnych posłów PO, którzy będą zainteresowani wzięciem udziału we współrządzeniu Polską, reakcja rynków finansowych mogłaby doprowadzić do jeszcze znaczniejszego umocnienia złotego. Wówczas nie jest wykluczone osiągnięcie przez polską walutę poziomu 3,6 EUR/PLN.
Ewentualne znaczne osłabienie złotego, które może pozwolić złapać oddech eksporterom oraz zabezpieczyć ich pozycje walutowe, może być wywołane przez niekorzystne zawirowania na scenie politycznej, takie jak spory o budżet na 2007 rok, wybory do samorządu terytorialnego jesienią tego roku, czy też konsekwencje ujawnienia informacji "z teczek" wywiadu oraz służby bezpieczeństwa. Na tego typu zdarzenia trzeba będzie jednak poczekać.
Alternatywną przyczyną osłabienia złotego mogłyby być tarcia w obozie władzy. To jednak jest mało prawdopodobne, gdyż sondaże wskazują na dominującą obecnie na scenie politycznej rolę PiS. Również globalna realokacja kapitału powinna sprzyjać sile polskiej waluty. W obliczu słabnącego dolara amerykańskiego coraz więcej kapitału spekulacyjnego może trafiać na rynki wschodzące, w tym do Polski. Czy można więc w krótkim okresie zmienić niepokojącą trajektorię złotego - trudno powiedzieć.
W tej sytuacji Ministerstwo Finansów może zdecydować się na ograniczenie w pierwszym półroczu emisji papierów dłużnych w walutach obcych oraz maksymalizację wymiany w NBP środków napływających do Polski. Jest to możliwe, gdyż na początku roku dopuszczalny limit wymiany nie jest jeszcze wykorzystany. Silny złoty może również przesunąć w dół trajektorię inflacji, przyczyniając się do dalszych redukcji stóp procentowych. A to może zmniejszyć motywację do lokowania środków w złotych.