Fon jest tzw. wydmuszką - istnieje, ale nie prowadzi działalności. Na koniec września miał aktywa o wartości 2,9 mln zł i jeszcze wyższe zobowiązania (dane skonsolidowane). Mimo to - a może właśnie dlatego - jest ulubieńcem giełdowych spekulantów.
Inwestorzy handlują
Akcje Fonu należą do najpłynniejszych na giełdzie. Wartość rynkowa spółki sięga 15 mln zł. Kurs zmienia się czasem o kilkadziesiąt procent dziennie, a inwestorzy na potęgę handlują papierami. Jednak tylko kilku z nich zarejestrowało się na sobotnie nadzwyczajne walne zgromadzenie. Na dodatek ci, którzy się na to zdecydowali, mają razem zaledwie 1% akcji. To znaczy, że o losach przedsiębiorstwa może zdecydować właściciel 0,5% kapitału - czyli walorów o wartości niespełna... 75 tys. zł. Czy tą osobą jest Artur Zieliński? Z naszych informacji wynika, że znajduje się wśród uprawnionych do udziału w NWZA, które - jak twierdzi spółka - zostało zwołane z jego inicjatywy.
Bez obietnic
Zapytaliśmy A. Zielińskiego, czy będzie na walnym zgromadzeniu. Nie odpowiedział, twierdząc, że mogłaby mieć wpływ na decyzje giełdowych inwestorów. Na pytanie, jakie ma plany wobec Fonu, stwierdził: - Nie składałem i nie składam żadnych obietnic akcjonariuszom ani prezesowi. Według niego, to prezes Fonu Bartłomiej Gajecki przypisał mu rzekome plany wobec spółki. Na sugestię, że świadczy o nich wniosek o zwołanie NWZA i zaproponowanie porządku obrad (m.in. emisja akcji z prawem poboru), odpowiedział: - A czy Mostostal jest akcjonariuszem Budopolu?