Reklama

Możemy jeszcze coś wytargować

Parlament Europejski domaga się zwiększenia budżetu Unii Europejskiej na lata 2007-2013 ponad poziom 862,4 mld euro, ustalony przez rządy państw członkowskich w grudniu ub.r. O większy "uzysk" dla Polski będzie jednak trudno - przyznaje Janusz Lewandowski, przewodniczący komisji budżetowej PE.

Publikacja: 13.01.2006 06:58

W przyszłym tygodniu Europarlament będzie głosować nad rezolucją odrzucającą porozumienie budżetowe, osiągnięte przez państwa członkowskie na grudniowym szczycie w Brukseli. "Nie gwarantuje ono budżetu, który wzmocni dobrobyt, solidarność i bezpieczeństwo w przyszłości" - czytamy w dokumencie.

Stanowisko PE nie powinno dziwić. Jeszcze w czerwcu 2005 r. posłowie żądali, aby budżet na kolejne siedem lat wyniósł 973,9 mld euro. Brytyjska prezydencja zdołała obniżyć ten pułap o ponad 90 mld euro i doprowadzić do kompromisu na szczycie Unii. Austrię, która przewodniczy pracami UE w tym półroczu, czekają teraz negocjacje, by doprowadzić do wspólnego stanowiska trzech instytucji - Parlamentu, Komisji i Rady Europejskiej.

Rozmowy rozpoczną się 23 stycznia, kiedy Wiedeń uzyska mandat negocjacyjny od rządów państw Unii. W krótkiej historii siedmioletnich budżetów (obowiązują od 1988 r.) Parlamentowi już dwa razy udało się zwiększyć finanse Unii (o 3,6 mld euro w 1988 r. i o 2,5 mld euro w 1999 r.). Czy będzie tak i teraz? I jakie są szanse, by Polska uzyskała więcej niż wynegocjowane w Brukseli 91,03 mld euro?

- Nie widzę problemu z wywalczeniem pieniędzy na programy dla młodzieży, na rzecz kultury, badań i rozwoju oraz na niektóre programy polityki zagranicznej - mówił J. Lewandowski (PO), europoseł, który weźmie udział w negocjacjach. Na takie fundusze mogą liczyć zarówno nowi członkowie Unii, jak i bogate państwa-płatnicy do budżetu. - Najtrudniejsze do zdobycia będą pieniądze na politykę regionalną - przyznał J. Lewandowski.

Przewodniczący nie chciał spekulować, ile dodatkowo może uzyskać Polska. - Wiadomo, że do takiego poziomu finansowania, na jaki liczyliśmy, brakuje nam około 2 mld euro. Wynegocjowanie takiej sumy dla jednego kraju byłoby jednak rekordem świata - tłumaczył. Jego zdaniem, naszą pozycję osłabia też fakt, że rząd otwarcie deklarował zadowolenie z grudniowego kompromisu.

Reklama
Reklama

Negocjacje na linii Rada-Komisja-Parlament mają się zakończyć 20-21 marca. Wtedy w maju PE może zakończyć prace nad budżetem. - Oznacza to, że czeka nas poślizg w wykorzystaniu funduszy w 2007 r. W ślad za decyzją Parlamentu przygotowane muszą być jeszcze przepisy wykonawcze do budżetu - ostrzegł J. Lewandowski.

Jeśli unijne instytucje nie dojdą do porozumienia, UE czeka budżetowanie jednoroczne. Bazą dla 2007 r. będzie wówczas tegoroczny budżet (na poziomie 1,093% unijnego PKB). - Jest on nawet lepszy niż kompromis Rady (1,045% PKB - przyp. red.). Takie rozwiązanie nie gwarantuje jednak tak ważnej dla nas przewidywalności - przyznał europoseł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama