- Eksport prze do przodu - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Ponieważ dynamika za 10 miesięcy wyniosła 18,8%, można zakładać, że listopadowy wzrost był zbliżony do poprzednich miesięcy. - Eksport nadal pozostaje główną siłą napędową gospodarki. Niepokoje o zbyt silnego złotego na razie nie znajdują uzasadnienia - twierdzi P. Bielski.
Stosunkowo wysoka jest też dynamika importu. W okresie od stycznia do listopada 2005 r. był on o 12,2% większy niż przed rokiem. Porównanie z danymi za pierwszych 10 miesięcy sugeruje, że w listopadzie import przyspieszył. - Popyt krajowy nabiera tempa. Wzrost importu nie jest jednak na tyle silny, aby przełożyć się negatywnie na tempo PKB - twierdzi P. Bielski.
Według GUS, eksport w okresie od stycznia do listopada wyniósł prawie 65 mld euro, a import 73,3 mld euro. Daje to deficyt handlowy na poziomie 8,4 mld euro. Dziś dane o handlu zagranicznym i bilansie płatniczym Polski w rozbiciu na poszczególne miesiące poda NBP. Ankietowani przez PARKIET ekonomiści, nie znając jeszcze najnowszych wyliczeń GUS, prognozowali, że deficyt handlowy w listopadzie wyniósł średnio 63 mln euro, a deficyt na rachunku obrotów bieżących 167 mln euro. Założyli wzrost eksportu o 16,3% rok do roku, a importu o 12,9%.
- Wczorajsze dane GUS sugerują, że deficyt handlowy mógł być nieco większy niż wcześniej sądziliśmy. Wynika to z nieznacznie wyższej dynamiki importu i mniejszej dynamiki eksportu - mówi Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego. BH oczekiwał, że handel zagraniczny zamknął się w listopadzie nadwyżką 126 mln euro, a rachunek bieżący nadwyżką 31 mln euro. - Po danych GUS wzrosło ryzyko wystąpienia deficytu w jednym i drugim saldzie - dodaje P. Kalisz.
Tradycyjnie największy udział w naszej wymianie handlowej z zagranicą mają Niemcy, na które przypada 28,2% eksportu i 24,7% importu. Najszybciej rośnie za to handel z Rosją (wzrost eksportu po 11 miesiącach ub.r. o 40,1%, a importu o 37,4%).