Miniony tydzień był trzecim z rzędu, w którym cena miedzi biła rekordy. Tym razem już w poniedziałek na zamknięciu za tonę w trzymiesięcznych kontraktach płacono w Londynie 4579 USD, a w piątek pod koniec notowań jeszcze więcej.
O wysokich cenach przejściowo zdecydował strajk w największej na świecie kopalni miedzi Codelco w Chile. Pod koniec tygodnia nadeszły informacje o wzmożonych zakupach w Chinach. Tamtejszy przemysł zużywa najwięcej miedzi na świecie i właśnie zaczął gromadzić zapasy tego surowca przed Księżycowym Nowym Rokiem. Obchody tego święta będą trwały tydzień począwszy od 28 stycznia. W tym czasie giełdy, również surowcowe, będą nieczynne, natomiast przemysł zazwyczaj nie przerywa pracy na tak długo.
Citigroup opublikował w minionym tygodniu raport, w którym analitycy tej spółki prognozują spadek ceny miedzi w tym roku o 18%. Średnia cena według ich obliczeń ma wynieść na londyńskiej giełdzie 3020 USD w porównaniu z 3681 USD w ub.r. Na rynku miedzi ma w tym roku dojść do zasadniczej zmiany sytuacji. Znaczny niedobór ma ustąpić miejsca nadwyżce. Wysokie ceny mają powodować zastępowanie miedzi tworzywami sztucznymi, co będzie skutkowało spadkiem popytu. W pierwszych trzech kwartałach ub.r. zużycie miedzi było o 1,8% mniejsze niż rok wcześniej.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 51 USD, 1,1%, do 4594 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4514 USD.