Na specjalnie zwołanym sobotnim posiedzeniu posłowie zgłosili około 200 poprawek do projektu budżetu. Jutro zajmie się nimi Komisja Finansów Publicznych, ostateczne głosowanie zaplanowano na 24 stycznia. Losy projektu wciąż są niepewne, jako że PiS rozważa głosowanie przeciwko, gdyby nie udało się stworzyć koalicji rządowej. - Na pewno przed tym terminem jakaś koalicja musi powstać. Jeżeli nie powstanie, konieczne będą wcześniejsze wybory - mówił dziennikarzom Jarosław Kaczyński, prezes PiS. - Popsuty budżet nie może być poparty ani przez rząd, ani przez PiS - przestrzegał również premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Partie
temperują zachcianki
Dlatego też partie, które najbardziej liczą na współrządzenie (Samoobrona, PSL, a także LPR) nie zgłosiły kosztownych poprawek. - Będziemy pomagać temu rządowi, dopóki będziemy widzieć, że wszystko idzie w dobrym kierunku - mówił lider Samoobrony, Andrzej Lepper, zapowiadając głosowanie za budżetem. Zarzucił jednocześnie NBP zaniżenie prognoz wpłat z zysku. Partia chce, aby dodatkowe pieniądze z tego źródła trafiły na waloryzację emerytur i rent, paliwo rolnicze oraz ubezpieczenie upraw rolnych i zwierząt. LPR zgłosiła postulaty większego finansowania infrastruktury kolejowej (200 mln zł), PSL - rozwoju dróg w południowo-wschodniej Polsce.
Zapowiadany wcześniej pakiet 120 poprawek, przynoszących około 3 mld zł oszczędności (w tym 1,3 mld zł cięć w administracji), zgłosiła PO. Tak uzyskane środki partia proponuje przenieść głównie na mieszkalnictwo, drogi i policję. Pozostały 1 mld zł zmniejszyć ma deficyt. "Oszczędnościowe" poprawki (m.in. przez redukcję kosztów obsługi długu) zgłosiła także SLD. Na razie tylko ta partia deklaruje głosowanie przeciw ustawie budżetowej.