Aby w ostatnim miesiącu ub.r. inflacja roczna obniżyła się o 0,2 pkt proc., konieczny jest spadek cen w samym grudniu o 0,1%. Przynajmniej od 1989 r. nie zdarzyło się, by w ostatnim miesiącu roku - gdy dokonywane są przedświąteczne zakupy - pojawiła się deflacja.
Efekt Putina
Zdaniem analityków, ten rok jest inny głównie za sprawą tzw. efektu Putina - spadku cen mięsa związanego z ograniczeniem eksportu polskich wyrobów do Rosji. Taniejące mięso doprowadziło do spadku cen żywności, co przekłada się na ogólny wskaźnik inflacji. Ekonomiści zauważają przy tym, że nie zmieniają się ceny również towarów nieżywnościowych, co oznacza, że w gospodarce nie ma presji inflacyjnej.
Co może przekonać o tym Radę Polityki Pieniężnej? Dane o płacach w sektorze przedsiębiorstw, które GUS poda dziś równocześnie z informacjami na temat inflacji. Średnia prognoz pytanych przez nas ekonomistów to roczny wzrost płac o 3,5%. Między poszczególnymi bankami są jednak duże różnice: Raiffeisen Bank jest zdania, że przeciętna płaca wzrosła o zaledwie 1,5%, zaś Danske Bank - że wzrost wyniósł 5,2%.
- Na niski wzrost w grudniu mają przemożny wpływ przesunięcia wypłat premii w górnictwie. Za ich sprawą mieliśmy do czynienia z dużym wzrostem w listopadzie. Teraz nastąpi odreagowanie - mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Bank. Artur Ulbrich z BRE Banku zwraca jednak uwagę, że i w grudniu w Kompanii Węglowej wypłacono dodatkowe świadczenia. To oznacza, że dynamika płac będzie jednak wyższa.