- Wypowiedź ministra Pawła Szałamachy dotyczyła tylko ewentualnej sprzedaży akcji Giełdy Papierów Wartościowych. Nie oznacza to jednak, że nie trwają analizy dotyczące prywatyzacji - wyjaśniła Barbara Kasprzycka, rzecznik resortu. Powodem odłożenia decyzji jest, według niej, czas potrzebny na przeprowadzenie dokładnej analizy możliwych skutków prywatyzacji i korzyści dla rynku.
Bez poznania argumentów stojących za taką wypowiedzią wiceministra, przedstawiciele giełdy nie chcieli jej komentować. Informacjami napływającymi z ministerstwa zaniepokojona jest natomiast Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich. - Nie widzę powodów przemawiających za przekładaniem decyzji dotyczącej prywatyzacji GPW o kolejny rok. To powinno odbyć się wiele lat temu. Dalsze odkładanie prywatyzacji może skutkować tym, że w przyszłości może być ona jeszcze trudniejsza - powiedziała.
Prezes IDM zaznaczyła, że prywatyzacja, oprócz tego, że powinna zostać przeprowadzona jak najszybciej, powinna się odbyć z uczestnictwem instytucji finansowych działających na polskim rynku kapitałowym. - Wtedy będzie pewność, że te podmioty zrobią wszystko, żeby obrót generowany na tej platformie był największy, żeby była jak największa płynność i kapitalizacja - powiedziała.
Za sprawnym procesem prywatyzacji GPW jest także Jacek Rachel, prezes Beskidzkiego Domu Maklerskiego - czwartego co do liczby posiadanych akcji udziałowca giełdy. Jego zdaniem, nieuzasadnione są obawy wyrażane przez niektórych polityków, że sprzedaż akcji GPW przez Skarb Państwa doprowadzi do utraty kontroli nad tą instytucją, a tym samym, że może zagrozić bezpieczeństwu obrotu. - Państwo nawet po sprzedaży wszystkich akcji giełdy będzie sprawowało nad nią dużą kontrolę m.in. za pośrednictwem organów nadzoru - powiedział.
Skarb na giełdzie