Mimo dobrej koniunktury na rynku, coraz więcej firm i instytucji szuka rozwiązań, które pozwolą obniżyć koszty funkcjonowania. Na popularności zyskują m.in. darmowe lub tanie rozwiązania informatyczne, w tym pakiety biurowe. Jednym z nich jest międzynarodowy projekt OpenOffice.org, który z powodzeniem zastępuje pakiety biurowe Microsoftu. Udoskonaloną wersję, którą kupiła Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, oferuje m.in. UX Systems z Gliwic. - Najważniejsze czynniki, które decydują o atrakcyjności pakietu OpenOffice, to niska cena i otwartość oprogramowania. Otwartość oznacza tu zarówno zgodność plików z oprogramowaniem oferowanym przez Microsoft, jak i dostępność dla każdego przedsiębiorstwa informatycznego, które chce wykorzystywać dany format - twierdzi Grzegorz Zdonek, product manager z firmy UX Systems.
Nowe oprogramowanie wdrożyła właśnie KPWiG. Dostawcę wyłoniono w przetargu nieograniczonym, a jedynym czynnikiem, który decydował o wyborze oferty, była cena. - Za zakup oprogramowania, instalację itp. urząd KPWiG zapłacił 16,6 tys. zł. Na razie pakiet funkcjonuje u nas równolegle z Microsoft Office. Analizujemy, czy w przyszłości OpenOffice będzie mógł całkowicie zastąpić narzędzie Microsoftu. Chcielibyśmy zobaczyć, czy pakiet sprawdzi się w praktyce i przyjmie wśród pracowników - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik prasowy KPWiG.
Jego zdaniem, w perspektywie roku lub dwóch lat KPWiG chce unowocześnić rozwiązania informatyczne. Jeśli okres próbny wypadnie korzystnie, to być może Komisja zdecyduje się na całkowite "przejście" na tańsze narzędzie.
Na zakup pakietu OpenOffice zdecydował się też giełdowy Wandalex. - W spółce funkcjonowały różne wersje produktów informatycznych Microsoftu. Dodatkowo potrzebowaliśmy oprogramowania na nowe stanowiska. Aby uporządkować sposób komunikacji między komputerami, zdecydowaliśmy się na zakup OpenOffice - informuje Artur Karwatka, kierownik działu informatyki Wandaleksu. Warszawskie przedsiębiorstwo kupiło 100 licencji polskiej wersji pakietu z rocznym wsparciem technicznym i prawem do uaktualnień. - Gdybyśmy się zdecydowali kupić taką samą liczbę licencji oprogramowania biurowego Microstoftu, zapłacilibyśmy co najmniej dziesięć razy więcej - dodaje.
Jak ustaliliśmy, spośród giełdowych spółek licencje OpenOffice kupiły również Suwary i Comarch.