Jedynymi momentami emocjonującymi na wczorajszej sesji był sam początek oraz sama końcówka. Fatalne nastroje po publikacji rozczarowujących wyników finansowych przez Intel i Yahoo! oraz silny spadek cen w Japonii musiały się przełożyć także i na nasz rynek. Znalazły odbicie w spadku na otwarciu o 57 pkt i późniejszym jego pogłębieniu o kolejne 25 pkt. Końcówka to dynamiczny wzrost, gdy wiadomo było, że podaż nie ma siły.
Skala porannej przeceny nieco zaskakiwała, ale po zachowaniu obrotów i liczby otwartych pozycji można było odnieść wrażenie, że zjazd ma charakter jednak tylko korekcyjny. To były przesłanki, ale popyt jakoś szczególnie nie palił się do zakupów. Owszem, ceny po krótkim czasie już bardziej nie spadły, ale o ataku kupujących na niskich poziomach nie można było mówić. Przez większą część sesji kursy wahały się w wąskim przedziale. Dopiero w końcowych minutach handlu przystąpiono do poważniejszego odrabiania strat z niskiego otwarcia. W efekcie notowania zakończyły się w znacznie lepszych nastrojach niż je rozpoczynaliśmy.
Mimo sporych zmian cen sytuacja techniczna rynku pozostaje podobna jak w dniach poprzednich. Cały czas kreślona jest korekta wzrostu z pierwszego tygodnia stycznia. Jej skala nieznacznie przekroczyła połowę wzrostu. Nawet wczoraj przy tak słabych nastrojach nie udało się jej pogłębić. Tym samym można dojść do wniosku, że trend nadal ma się całkiem dobrze. Ostatnie wydarzenia, oczywiście, nie uprawniają do zmiany kluczowych wsparć. Tym samym cały czas pozostaje jeszcze wiele miejsca na ewentualne niespodzianki, podobne do wczorajszych. Zmiana tych wsparć będzie możliwa w chwili, gdy kreślenie korekty się zakończy, a to nastąpi, gdy ceny wyjdą na nowe szczyty hossy. Raczej nie należy oczekiwać tego już dziś.