Przez większą część piątkowej sesji WIG20 oscylował wokół czwartkowego zamknięcia. W miarę spokojna konsolidacja po bardzo dużym wzroście sprawiała wrażenie, że rynek nie chce spadać. W ostatnich minutach sesji nastąpiła jednak gwałtowna wyprzedaż. Spadek ten został nadrobiony na końcowym fixingu. Dzięki temu na wykresie dziennym powstała nieduża biała szpulka. Jej wymowa teoretycznie jest pozytywna, ale końcowe odbicie wyglądało nieco sztucznie i nie zostało potwierdzone przez kontrakty terminowe.
W sumie sesja robi niekorzystne wrażenie, zwłaszcza że osłabienie wypadło niemal dokładnie na poziomie szczytu z 9 stycznia, po którym nastąpiła niedawna korekta. Przez krótki czas indeks znajdował się nawet powyżej tego oporu, ale rynek nie był w stanie zareagować na to przyśpieszeniem wzrostu. Słabość w okolicach poprzedniego maksimum grozi utworzeniem negatywnej formacji podwójnego szczytu. Jej szyja znajduje się na poziomie dołka z ostatniej środy i luki hossy z 4 stycznia (około 2770 pkt). Przełamanie tego wsparcia zapowiadałoby spadek porównywalny z wysokością formacji, czyli do ok. 2640 pkt, gdzie znajduje się dolna połowa tygodniowej długiej białej świecy z początku stycznia. Testem siły rynku może być też zachowanie WIG20 w okolicach położonego nieco wyżej wsparcia ustanowionego przez dolną połowę czwartkowej białej świecy i czwartkową lukę hossy. Pokonanie tej bariery oznaczałoby całkowite zniwelowanie ostatniego impulsu wzrostowego i tym samym zastąpienie silnego trendu wzrostowego nerwowymi wahaniami.
Na dłuższą metę nadal nie widać poważniejszych zagrożeń. Nawet jeśli formacja podwójnego szczytu się zrealizuje i indeks faktycznie spadnie w okolice 2640 pkt, to rozmiary tej korekty będą porównywalne z falami spadkowymi z października 2005 r. i wiosny 2005 r., po których rynek bez problemu powrócił do trendu wzrostowego. By zakończyć kilkuletnią hossę, trzeba chyba czegoś więcej, niż formacja powstająca przez dwa tygodnie. Wcześniejsze krachy były poprzedzone wyraźnymi negatywnymi sygnałami, więc można mieć nadzieję, że i tym razem rynek nie zawali się bez ostrzeżenia.