Potwierdzenie prognoz oznaczałoby, że największa gospodarka świata dość wyraźnie przyhamowała. W trzecim kwartale tempo wzrostu wynosiło bowiem 4,1%. W odczuciu ekonomistów, ostatnie trzy miesiące roku stały pod znakiem bardzo niskiej dynamiki wydatków konsumentów - być może pod tym względem gospodarka wypadła najsłabiej od kilkunastu lat.

Tempo wzrostu poniżej progu 3% oznaczałoby też przerwanie passy 10 kolejnych kwartałów, kiedy znajdowało się ono powyżej tej granicy. Wcześniej coś takiego przydarzyło się w Stanach w połowie lat 80. (seria 13 z rzędu kwartałów z dynamiką powyżej 3% zakończyła się w marcu 1986 r.).

Lekkie spowolnienie jest tym, czego oczekiwała Rezerwa Federalna, rozpoczynając cykl podwyżek stóp procentowych. Zbyt wysokie tempo wzrostu niosłoby z sobą ryzyko przegrzania w niektórych sektorach gospodarki i mogło zaowocować skokiem inflacji. Teraz Fed zmierza już ku końcowi cyklu podwyżek (oczekuje się podniesienia kosztów kredytu na posiedzeniach 31 stycznia i być może w marcu), inflacja jest pod kontrolą, a gospodarka raczej nie wpadnie w większy dołek. Kolejne kwartały znów powinny przynieść tempo wzrostu powyżej 3% PKB - uważają eksperci.