Wielokrotnie już pisałem, że o sile bieżącego impulsu wzrostowego świadczy fakt, że kilkakrotnie (a w ostatnich trzech miesiącach aż trzy razy) spadkowe korekty indeksu zatrzymywały się na poziomie średniej kroczącej. Spadek z 18 stycznia dodatkowo powstrzymany został na wysokości linii trendu rosnącego zapoczątkowanego w październiku, która to wydaje się ponownie wyznaczać ramy dynamicznego trendu.

Kolejne roczne maksimum wyznaczone w trakcie (!) wtorkowej sesji (na poziomie 2941 pkt) pokazuje, że rynek dalej ignorować będzie zagrożenia ze sceny politycznej, a o wyniki spółek na razie przynajmniej nie chce się martwić. Jednakże udany początek wczorajszych notowań, jest niczym w odniesieniu do bardzo słabej końcówki, głównie za sprawą spadającego KGHM i słabszych notowań sektora bankowego. Okazało się, że "bio-hossa" to trochę za mało, by utrzymać wysokie poziomy indeksu do samego zamknięcia, choć nie da się ukryć, że tuż przed 16.00 rynek się nieco opanował i wyhamował spadek.

Mimo to w kontekście spokoju w zakresie polityki i wyników chwilowe pokonanie okrągłego poziomu 3000 pkt do końca tego tygodnia jest wg mnie prawdopodobne. Specjalnie piszę "chwilowe", gdyż zaledwie ok. 40 pkt wyżej znajduje się poziom oporu wyznaczony poprzez zastosowanie złotej proporcji Fibanacciego dla październikowego spadku. Sądzę również, że będzie to również dobry moment do kolejnego testu SK-15, który - co trzeba sobie powiedzieć otwarcie - zdarza się ostatnio coraz częściej. Nadal będę upierał się, że sygnałem do krótkookresowej sprzedaży akcji będzie pokonanie wspomnianej średniej na zamknięcie dnia, dodatkowo potwierdzone przełamaniem linii trendu. Pierwszym ważniejszym wsparciem będzie wówczas poziom 2600 pkt. Znajduje się tam obecnie średnia krocząca z 15 tygodni, linia trendu podczepiona pod dołki z maja i października ubiegłego roku oraz wierzchołki trzech świec z przełomu września i października (wykres tygodniowy). Kolejne niższe wsparcie znajduje się na poziomie ok. 2300 pkt, ale wątpliwe, by w najbliższym czasie trzeba było sobie o nim przypominać.