Wczorajsza sesja rozpoczęła się zgodnie z oczekiwaniami posiadaczy akcji. WIG20 wystartował z poziomu o 22 pkt wyższego od zamknięcia notowań ze środy i tylko 25 pkt dzieliło go od 3000 pkt. Kurs otwarcia okazał się jednak najwyższy podczas czwartkowej sesji. Od samego rana przewaga należała do sprzedających. Przez pierwsze trzy godziny WIG20 spadł o 40 pkt. Po niewielkim odreagowaniu, rozpoczęła się druga, podobnej wysokości fala przeceny. W największym stopniu odpowiadały za nią spółki paliwowe, które zostały przecenione o:
-3,2% (Lotos), -3,6% (PKN Orlen), - 4,6% (Mol).
W wyniku presji podaży doszło do przełamania linii szyi formacji głowy z ramionami, która powstała na wykresie intraday. Jej krótkoterminowy charakter nie przemawia jednak za sprzedażą akcji, a co najwyższej za wstrzymaniem się od kupna, do czasu zanegowania niekorzystnego sygnału. Pesymistyczny układ pojawił się także na świecowym wykresie dziennym. Tutaj do kupna akcji od wczoraj zniechęca formacja objęcia bessy. Jej znaczenie potęguje fakt, że ukształtowała się tuż poniżej górnej linii średnioterminowego kanału wzrostowego (2990 pkt). O tym, że niekorzystnych sygnałów płynących z wykresu WIG20 nie należy ignorować ostrzegają natomiast wskaźniki techniczne. Średnioterminowe narzędzia sygnalizują już podobne wykupienie rynku, jak podczas październikowego szczytu.
Teraz właściwie jedynym argumentem płynącym z analizy technicznej i przemawiającym za dalszą zwyżką notowań jest sam trend. Na tak silnym rynku lepiej faktycznie brać go za przyjaciela. Ze sprzedażą akcji najlepiej poczekać do momentu przełamania najszybszej linii zwyżki. Ta przebiega na wysokości 2840 pkt, czyli tuż poniżej wsparcia, który tworzy lokalny szczyt z 6 stycznia. Gdyby doszło do przełamania tej krótkoterminowej linii, to z dużym prawdopodobieństwem będzie można oczekiwać powrotu indeksu w okolice średnioterminowej linii hossy (2570 pkt), a to powinno być wystarczającym pretekstem do zmniejszenia zaangażowania na rynku akcji.