Jakie to czynniki? Pozytywnie na wartość dolara powinna oddziaływać dysproporcja między poziomem stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i strefie euro. Zwiększająca się różnica przez cały miniony rok między kosztami pieniądza w tych dwóch obszarach gospodarczych była jednym z kluczowych elementów 13-proc. aprecjacji dolara. Nawet zakładając, że cykl zaostrzania polityki monetarnej w USA zbliża się do końca (od ostatniej podwyżki do pierwszej obniżki upłynie zapewne kilka miesięcy), a ostatnia podwyżka stóp przez EBC była wstępem do kolejnych, musi upłynąć jeszcze sporo czasu, by stopa procentowa w Eurolandzie (wynosi obecnie 2,25%) zrównała się ze stopą w USA (4,25%). Nie jest przy tym powiedziane, że obecny konsensus co do poziomu, jakim zakończą się podwyżki stóp w USA - 4,75% - okaże się trafny. W dwóch poprzednich cyklach - z 1994 r oraz 1999 i 2000 r. - koszt pieniądza docierał odpowiednio do 6% i 6,5%, a realne stopy przekraczały 3%. Teraz, po uwzględnieniu inflacji, są mniejsze od 1%. W związku z tym pozostawanie inflacji na obecnym poziomie przez kolejne miesiące może wzmagać obawy władz monetarnych o wzrost oczekiwań inflacyjnych, co przekładałoby się na groźbę przyspieszenia inflacji bazowej i skłaniało do mocniejszych od spodziewanych podwyżek.
Amerykańskie obligacje z długiego końca krzywej rentowności w niewielkim stopniu zareagowały dotąd na serię podwyżek stóp. Z tego powodu można sobie wyobrazić sytuację, w której zwiększenie się oczekiwań inflacyjnych nie wśród członków władz monetarnych, ale w gronie inwestorów doprowadzi do wzrostu dochodowości. To dodatkowo zwiększałoby atrakcyjność amerykańskich aktywów.
Deficyty wciąż martwią
Wśród głównych zagrożeń dla dolara wymieniane są deficyty - budżetowy oraz obrotów bieżących. Zdecydowanie ważniejszy jest deficyt obrotów bieżących. Deficyt budżetowy w pewnym stopniu wiąże się z rachunkiem bieżącym przez proces finansowania przez inwestorów zagranicznych długu publicznego Stanów Zjednoczonych.
Na saldo obrotów bieżących składają się bilans handlowy oraz rachunek finansowy, czyli przepływy kapitału związane z inwestycjami bezpośrednimi i portfelowymi. W przypadku rachunku finansowego doszło w ostatnim czasie do odwrócenia sytuacji i zamiast tradycyjnej nadwyżki, mamy niedobór. Stąd duża waga, jaką inwestorzy przywiązują do wymiany handlowej.