Reklama

Losy dolara będą zmienne

Po czterech latach dużych zmian notowań euro wobec dolara ten rok może przynieść uspokojenie sytuacji i ukształtowanie trendu bocznego w szerokim przedziale 1,17-1,25. Za takim scenariuszem przemawia występowanie dużej liczby przeciwstawnych czynników. W zależności od intensywności ich występowania w danym okresie, kurs może iść raz w górę, raz w dół.

Publikacja: 27.01.2006 08:02

Jakie to czynniki? Pozytywnie na wartość dolara powinna oddziaływać dysproporcja między poziomem stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i strefie euro. Zwiększająca się różnica przez cały miniony rok między kosztami pieniądza w tych dwóch obszarach gospodarczych była jednym z kluczowych elementów 13-proc. aprecjacji dolara. Nawet zakładając, że cykl zaostrzania polityki monetarnej w USA zbliża się do końca (od ostatniej podwyżki do pierwszej obniżki upłynie zapewne kilka miesięcy), a ostatnia podwyżka stóp przez EBC była wstępem do kolejnych, musi upłynąć jeszcze sporo czasu, by stopa procentowa w Eurolandzie (wynosi obecnie 2,25%) zrównała się ze stopą w USA (4,25%). Nie jest przy tym powiedziane, że obecny konsensus co do poziomu, jakim zakończą się podwyżki stóp w USA - 4,75% - okaże się trafny. W dwóch poprzednich cyklach - z 1994 r oraz 1999 i 2000 r. - koszt pieniądza docierał odpowiednio do 6% i 6,5%, a realne stopy przekraczały 3%. Teraz, po uwzględnieniu inflacji, są mniejsze od 1%. W związku z tym pozostawanie inflacji na obecnym poziomie przez kolejne miesiące może wzmagać obawy władz monetarnych o wzrost oczekiwań inflacyjnych, co przekładałoby się na groźbę przyspieszenia inflacji bazowej i skłaniało do mocniejszych od spodziewanych podwyżek.

Amerykańskie obligacje z długiego końca krzywej rentowności w niewielkim stopniu zareagowały dotąd na serię podwyżek stóp. Z tego powodu można sobie wyobrazić sytuację, w której zwiększenie się oczekiwań inflacyjnych nie wśród członków władz monetarnych, ale w gronie inwestorów doprowadzi do wzrostu dochodowości. To dodatkowo zwiększałoby atrakcyjność amerykańskich aktywów.

Deficyty wciąż martwią

Wśród głównych zagrożeń dla dolara wymieniane są deficyty - budżetowy oraz obrotów bieżących. Zdecydowanie ważniejszy jest deficyt obrotów bieżących. Deficyt budżetowy w pewnym stopniu wiąże się z rachunkiem bieżącym przez proces finansowania przez inwestorów zagranicznych długu publicznego Stanów Zjednoczonych.

Na saldo obrotów bieżących składają się bilans handlowy oraz rachunek finansowy, czyli przepływy kapitału związane z inwestycjami bezpośrednimi i portfelowymi. W przypadku rachunku finansowego doszło w ostatnim czasie do odwrócenia sytuacji i zamiast tradycyjnej nadwyżki, mamy niedobór. Stąd duża waga, jaką inwestorzy przywiązują do wymiany handlowej.

Reklama
Reklama

Do nieustannego pogarszania się salda handlowego w sporym stopniu przyczyniają się wysokie ceny ropy. Udział importu tego surowca w całkowitej wartości sprowadzanych dóbr znacznie się zwiększył w ostatnich dwóch latach. Jednocześnie popyt na towary importowe wiąże się z niezaspokojonym apetytem amerykańskich konsumentów. Aby utrzymać dotychczasowy standard życia, sięgają w ostatnich miesiącach nawet po oszczędności, o czym świadczy ujemna ich stopa. Taka sytuacja na dłuższą metę jest nie do utrzymania. Zwłaszcza jeśli doszłoby do schłodzenia cen na rynku nieruchomości, który w ostatnich latach jest głównym źródłem wzrostu bogactwa Amerykanów. Stąd pogorszenie kondycji gospodarki USA z punktu widzenia bilansu handlowego mogłoby mieć pozytywne skutki. Z tym że ograniczenie tempa wzrostu w Stanach odbiłoby się niekorzystnie na kondycji gospodarek "żyjących" z eksportu do USA, co w konsekwencji mogłoby zmniejszyć zapotrzebowanie na amerykańskie dobra. Wydaje się jednak, że ewentualne zmniejszenie eksportu z USA byłoby mniejsze niż ograniczenie importu.

Niejednoznaczna sytuacja

Analiza techniczna każe rozpatrywać obecnie dwa warianty - konsolidacji kurs EUR/PLN albo zwyżki euro. Dlaczego?

Spadek notowań wspólnej waluty z listopada ubiegłego roku można było traktować jako wstęp do kolejnej fali deprecjacji (spadku wartości waluty). Jednak zwolennicy euro szybko zebrali siły i jeszcze przed końcem 2005 r. wyprowadzili notowania z powrotem ponad dołek z połowy roku (1,19). Jednocześnie na tygodniowym MACD powstała pozytywna dywergencja (wskaźnik ukształtował ostatni dołek powyżej poprzedniego, podczas gdy kurs ustanowił nowe minimum). Pozwala ona przypuszczać, że dobry czas dla dolara powoli dobiega końca. Wyjście kursu ponad 1,22 i tym samym odrobienie ponad dwóch trzecich strat poniesionych na jesieni utwierdza w takim przekonaniu.

W ten sposób otworzyła się droga do dotarcia do wrześniowej górki, położonej nieco ponad 1,25. Dopóki nie zostanie przełamana, bardziej prawdopodobna wydaje się konsolidacja notowań w szerokim paśmie 1,17-1,25 niż powrót do trendu trwającego w latach 2002-2004. Dzienny MACD nie zdołał jeszcze pokonać górek utworzonych w marcu i sierpniu 2005 r. w czasie korekcyjnego wzrostu euro. To element skłaniający do powstrzymania się z przypuszczeniami o powrocie "wielkiego" rynku niedźwiedzia na rynek dolara. Jednocześnie przemawiałoby za tym przejście przez ten wskaźnik wspomnianych barier. Istotną wskazówką będzie zachowanie rocznej zmiany notowań EUR/USD, która w dalszym ciągu pozostaje na minusie. Od wiosny 2002 r. przez ponad trzy lata nie spadła poniżej zera ani razu, co wskazywało na siłę trendu wzrostowego euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama