Reklama

Dopłaty podniosą ceny

Rząd ma przyjąć we wtorek projekt ustawy o dopłatach do kredytów mieszkaniowych. Ministerstwo Transportu i Budownictwa szacuje, że skorzysta z niej 315 tys. rodzin. Bez mechanizmów pobudzających podaż na rynku taka pomoc państwa może spowodować dalszy wzrost cen lokali - ostrzegają eksperci.

Publikacja: 28.01.2006 07:19

Projekt ustawy o finansowym wsparciu rodzin kupujących własne mieszkania to pierwsza z wielu regulacji, które, według PiS, mają pobudzić budownictwo. Założono w nim, że państwo dopłaci do odsetek od kredytów hipotecznych zaciągniętych w banku komercyjnym. Budżet będzie przez osiem lat spłacać połowę odsetek obliczonych na bazie trzymiesięcznej stopy WIBOR (obecnie 4,36%), powiększonej o 2 pkt proc. Pomoc kierowana jest do osób, które kupują mieszkanie nie większe niż 75 m2, nie droższe niż wynikałoby ze wskaźnika kosztu 1 m2, podawanego przez wojewodów (średnio około 2,5 tys. zł).

Skąd takie szacunki?

Rząd nie jest pewny, czy to wystarczy, by zapobiec nadużyciom. W trakcie konsultacji międzyresortowych Ministerstwo Gospodarki podważyło szacunki kosztów wprowadzenia ustawy. MTiB oblicza, że łączne koszty netto dopłat do 2019 r. wyniosą zaledwie 2,63 mld zł. Założono bowiem, że pobudzenie inwestycji budowlanych przyniesie ponad 4,8 mld wpływów do budżetu. "Z uwagi na szeroką dostępność instrumentu można się spodziewać przekroczenia założonych skutków budżetowych" - oceniło jednak Ministerstwo Gospodarki. Resort transportu i budownictwa nie zgodził się jednak, aby ograniczyć pulę dopłat dostępnych w danym roku.

Wzrost cen nieunikniony

Eksperci zwracają uwagę, że koszty ustawy mogą okazać się wyższe również na skutek wzrostu cen mieszkań (MTiB założyło w swoich szacunkach wzrost rzędu 5% rocznie). - Dopłaty nie są złym pomysłem. Tyle tylko, że nie w tym momencie. Przy ewidentnej nadwyżce popytu nad podażą na rynku jeszcze łatwiejszy dostęp do kredytów może skutkować dalszymi skokami cen - ostrzega Jacek Łaszek, doradca prezesa NBP. - Proponowany instrument zwiększa tylko popyt. Ryzykujemy więc, że pomoc publiczna państwa zostanie "zjedzona" przez wzrost cen. Może zamiast popisów wyborczych należy stworzyć warunki, w których dojdzie do większej podaży mieszkań - a więc zwiększyć dostęp do gruntów i umożliwić realizację inwestycji infrastrukturalnych - dodaje Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa. Organizacja szacuje, że zwiększenie podaży może spowodować spadek cen nowych mieszkań nawet o 18%.

Reklama
Reklama

Który harmonogram?

Resort finansów zwrócił z kolei uwagę, że projekt pozostawia bankowi swobodę wyboru systemu spłat kredytu. Tymczasem przy stosowanej powszechnie malejącej racie kapitałowej obciążenie klienta odsetkami jest największe pod koniec okresu spłat - a więc wówczas, kiedy dopłaty już się zakończą. MTiB argumentuje jednak, że to klient, a nie ustawodawca powinien wybierać wariant harmonogramu. Resort nie zgodził się także z postulatem Ministerstwa Finansów, by osoby korzystające z dofinansowania spłat nie mogły już stosować ulgi odsetkowej w PIT.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama