Już dawno nie widzieliśmy tak niskiej zmienności notowań. Zamknięcie kontraktów wypadło nieznacznie poniżej otwarcia, a rozpiętość między dziennym minimum a maksimum wyniosła zaledwie 26 pkt. Ostatni raz zbliżoną rozpiętość zanotowano w końcu grudnia - tuż przed styczniowym wybiciem w górę. Nieznaczne wahania kursu nie dziwią jeśli popatrzymy na wykres zmienności z dłuższej perspektywy. Obrazujący ją procentowy ATR z 14 sesji odbił się właśnie od oporu wynikającego z jego poprzedniego maksimum sprzed trzech miesięcy. Może to zapowiadać dalszy spadek zmienności, a więc brak silnych wahań. Niewiele można natomiast na tej podstawie powiedzieć o kierunku zmian notowań. Równie dobrze mniejsza zmienność może wiązać się ze stabilnym trendem, co z konsolidacją na obecnym poziomie.

Mimo że utrzymuje się średnioterminowy trend wzrostowy, to jego jakość obniżyła się na ostatnich kilkunastu sesjach. Najlepiej widać to na wykresie MACD. Od listopada do połowy stycznia wskaźnik znajdował się w stabilnym trendzie zwyżkowym, potwierdzając tym samym tendencję wzrostową kontraktów. Tymczasem od połowy stycznia MACD dał już trzy błędne sygnały. Wyjątkowo niewielką zmiennością cechuje się w tym okresie histogram MACD, który oscyluje wokół zera.

Zachowanie notowań nie jest szczególnym zaskoczeniem. W poprzednich tygodniach pisałem, że możliwe jest powtórzenie scenariusza z końca września. Wówczas podobnie jak teraz futures ustanawiały co prawda kolejne maksima, ale odbywało się to w coraz wolniejszym tempie. Wtedy była to faza przejściowa zapowiadająca odwrócenie trendu na spadkowy. W tej sytuacji warto zwracać uwagę na sprawdzającą się jako wsparcie w ostatnich miesiącach średnią kroczącą z 20 sesji.