Wydawało się, że obecny parlament niczym nas już nie zaskoczy. Mamy w nim przecież socjalistów i populistów, którzy twierdzą, że są liberałami i liberałów głosujących za populistycznymi pomysłami. A jednak... Oto bowiem okazało się, że posłowie chcą też decydować o tym, ile dni w roku ma świecić słońce. Bo tylko w tych kategoriach można rozpatrywać obniżenie wydatków na obsługę zadłużenia.
Kiedy politycy zabierają pieniądze Kancelarii Prezydenta, jakiemuś funduszowi, albo ograniczają dotację na budowę mostu, to pół biedy. Oczywiście, ma to określone konsekwencje, bo prezydent będzie musiał bardziej oszczędzać, fundusz czegoś nie zrealizuje, a most nie zostanie wybudowany. Ale skoro wybrani głosami narodu tak zdecydują, to trudno, wolno im. Jeśli jednak zaczynają się dobierać do spraw, na które ani oni, ani rząd, wpływu nie mają, a jeśli - to bardzo ograniczony, zaczyna robić się niebezpiecznie.
Koszty obsługi zadłużenia w danym roku zależą od wielu czynników. Przede wszystkim, oczywiście, od samego długu i warunków jego zaciągania. Skoro obiecało się płacić np. 6% kuponu od obligacji, to nie ma wyjścia, trzeba płacić. Na koszty obsługi wpływ ma także wysokość stóp procentowych (nie tylko w Polsce). Choćby dlatego, że część zadłużenia oparta jest na stopach rynkowych. Gdy stopy rosną, rosną także koszty. Na marginesie pragnę przypomnieć niektórym politykom, że rynkowe stopy procentowe to nie to samo, co stopy procentowe NBP. Owszem, te drugie mają wpływ na polski rynek, ale nie są jedynym wyznacznikiem np. rentowności pięcioletnich obligacji. Samo obniżenie stóp przez Radę Polityki Pieniężnej wcale nie musi doprowadzić do trwałego obniżenia długoterminowych stóp rynkowych.
Olbrzymi wpływ na koszty obsługi zadłużenia ma kurs złotego. Politycy mają na niego wpływ, ale głównie pośredni. Jeśli bowiem polityk zrobi coś na rzecz poprawy stanu finansów publicznych albo ułatwi funkcjonowanie przedsiębiorstw - waluta może się umocnić. Jeśli postąpi odwrotnie - to się osłabi. Ale i tu możliwości wpływania są ograniczone.
To czynniki najważniejsze. Wszystkie są obiektywne, wynikają albo z wcześniejszych zobowiązań, albo z sytuacji na rynku. A jeśli mamy do czynienia z obiektywnymi warunkami rynkowymi, w dodatku na w pełni uwolnionym rynku, to trzeba się do nich dostosować. To, że polityk chce, aby słońce świeciło 320, a nie 365 dni w roku nie oznacza, że słońce 320 dni w roku, świecić będzie. Jak inaczej podchodzić do decyzji o ograniczeniu kosztów obsługi zadłużenia?! Owszem, Ministerstwo Finansów ma pewne możliwości. Może stosować inżynierię finansową, może także np. zadłużać się w tych walutach, dla których mamy niższe stopy procentowe. Ale, po pierwsze, oznacza to zwiększone ryzyko, a po drugie, powoduje konieczność zamiany tychże walut (albo przynajmniej ich części) na złote, co skutkuje spekulacjami i umocnieniem PLN. A to z pewnością nie pomaga eksportowi.