Cena aluminium od początku tygodnia utrzymuje się na zamknięciu notowań na londyńskiej giełdzie powyżej bariery 2500 USD za tonę. Jest to poziom najwyższy od września 1988 r. W ub.r. aluminium zdrożało o 36%, a od początku stycznia jego cena wzrosła już o 10,3%.
Takie wyniki zachęcają zarządzających funduszami do zmiany składu portfeli, a w ślad za takimi decyzjami idą zwiększone zakupy. Te zaś powodują wzrost cen, gdyż od kilku lat popyt na aluminium przewyższa produkcję tego metalu. Podobnie ma być w tym roku, bo wysokie ceny ropy naftowej zwiększają koszty produkcji aluminium w Ameryce Północnej, Europie i Chinach. Koszty energii to ok. jednej trzeciej ogólnych kosztów hut aluminium, co obniża ich rentowność, a w wielu przypadkach powoduje straty i likwidację zakładów.
UBS podniósł wczoraj prognozowane na ten rok ceny aluminium i cynku, uzasadniając to zwiększonymi zakupami ze strony funduszy inwestujących w surowce. Środki powierzone tym funduszom mają w tym roku wzrosnąć o 50%. W rezultacie analitycy UBS w raporcie do klientów podwyższyli prognozowaną cenę cynku aż o 46%, do 2205 USD za tonę, a aluminium o 31%, do 2425 USD.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 2510 USD, o 2 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2449 USD za tonę.