Sytuacja na amerykańskim parkiecie pozostaje daleka od klarowności. Spadek poniżej grudniowej górki sugerował nadejście gorszych czasów dla amerykańskich akcji. Jednak indeks zdołał powrócić ponad przełamane wsparcie, co anulowało negatywny sygnał dla grających na zwyżkę. Inwestorami targają sprzeczne emocje, co najlepiej pokazała piątkowa sesja, kiedy po bardzo kiepskich danych o wzroście gospodarczym indeksy poszły w górę. Można to wiązać z coraz większymi nadziejami na koniec cyklu podwyżek stóp procentowych. Tych nadziei nie widać jednak na rynku obligacji, gdzie rentowność 10-latek wciąż utrzymuje się w okolicy 4,5%, podtrzymując obawę przed atakiem na ubiegłoroczny szczyt.

Z technicznego punktu widzenia trudno zatem o jednoznaczne przewidywania. W tej chwili najlepiej chyba przyjąć, że dopóki S&P 500 nie spadnie poniżej 1245 pkt, czyli szczytu z początku sierpnia 2005 r., można liczyć na utrzymanie się powolnego tempa zwyżki indeksu, tak jak to obserwujemy od dwóch lat. Roczna zmiana indeksu w szczytowym momencie sięgała w tym okresie 17%, ale przez większość czasu pozostaje w okolicach 7-8%. Pod tym względem znacząco odbiega od zmian niemieckiego DAX-a, gdzie od połowy minionego roku przekracza ona 20%. Taka sytuacja powoduje umocnienie przekonania o sile hossy. To tłumaczy, dlaczego ostatni spadek został tak błyskawicznie odrobiony - ci, którzy nie zdążyli kupić akcji w trakcie korekty, szybko uzupełniali portfele podczas zwyżki, obawiając się, że rynek im "ucieknie" i będą zmuszeni kupować po jeszcze wyższych cenach. Przełamanie poprzedniego szczytu podniosło poziom najbliższego wsparcia do 5542 pkt. Przełamanie tej bariery tworzyłoby negatywne wrażenie, tym bardziej że na dziennym MACD widoczna jest negatywna dywergencja. Dopóki indeks nie znajdzie się poniżej 5542 pkt, trzeba ją traktować jako element przemawiający za ograniczeniem tempa zwyżki.

W konsolidacji w dalszym ciągu tkwi węgierski BUX. W wyjściu ponad listopadowe górki inwestorzy wciąż nie znajdują sygnału do mocniejszego wzrostu. Dopóki jednak indeks nie zejdzie poniżej 22 tys. pkt można wciąż liczyć na korzystny rozwój wypadków i w konsekwencji atak na historyczny rekord