Angielsko-holenderska grupa naftowa zamknęła zeszły rok z 22,9 mld USD zysku netto. Zresztą już wynik Shella z 2004 r., wynoszący 17,6 mld USD zysku, był rekordowy. Teraz firma zawiesiła poprzeczkę sobie i konkurentom prawie o jedną trzecią wyżej.

Rezultat nie byłby równie wysoki, gdyby cena ropy naftowej nie skoczyła w zeszłym roku z 45 USD do ponad 70 USD za baryłkę. Większa część zysku Shella pochodzi bowiem z wydobycia i sprzedaży ropy na światowych rynkach, a dystrybucja przetworzonych paliw na stacjach jest zdecydowanie mniej opłacalna.

Z drugiej strony, Shell jako pierwsza z wielkich firm naftowych, poinformował o spadku zysku w IV kwartale. Brytyjski potentat ucierpiał m.in. wskutek huraganów na południowym wybrzeżu USA, które poniszczyły tamtejsze instalacje. Shell zarobił na czysto 4,4 mld USD, w porównaniu z 4,6 mld USD rok wcześniej. Nie uwzględniając zmian w wycenie zapasów, zysk giganta wzrósł o 3%, do 5,4 mld USD, i okazał się zgodny z oczekiwaniami analityków. Mimo to inwestorzy przecenili papiery firmy o 1,5%. Rozczarował ich m.in. fakt, że na buy back akcji zostanie przeznaczone ok. 5 mld USD, czyli mniej więcej tyle, ile w zeszłym roku. Gracze liczyli na więcej.

Shell, który w zeszłym roku dokonał milowego kroku, łącząc dwie swoje spółki holdingowe z Hagi i Londynu, jest trzecią z firm ze światowej wielkiej piątki w branży paliw, która opublikowała wyniki finansowe za czwarty kwartał. Największa z nich, amerykański Exxon Mobil, zarobiła aż 10,7 mld USD, 27% więcej niż rok przedtem. Razem zyski piątki gigantów za ostatnie trzy miesiące zeszłego roku mogą przekroczyć 29 mld USD - szacują analitycy Credit Suisse.

BBC News, Bloomberg