Wstępne dane o PKB za 2005 r. na pierwszy rzut oka rozczarowały. Wzrost gospodarczy w minionym roku wyniósł bowiem tylko 3,2% wobec powszechnie oczekiwanych 3,4%. Ubiegłoroczna zwyżka wygląda mizernie w porównaniu z aż 5,3-proc. wzrostem w 2004 r. Czy w związku z tym należy stwierdzić, że 2005 r. był nieudany dla polskiej gospodarki?
Wprost przeciwnie. Po pierwsze, trzeba mieć świadomość, że rezultat 2004 r. był zawyżony przez przejściowe, incydentalne ożywienie gospodarki związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Zjawisko to spowodowało jednocześnie wystąpienie efektu wysokiej bazy w 2005 r. Innymi słowy, gdyby nie akcesja, to wzrost w 2004 r. byłby niższy, a w 2005 r. wyższy niż podany przez GUS. Pomijając wpływ wejścia Polski do Unii na chwilowe wahania wzrostu gospodarczego od długofalowego trendu, należy skupić się na tym, jaki efekt miało członkostwo w strukturach europejskich na sam trend. Choć nieco rozczarowujące tempo wzrostu PKB w 2005 r. sugeruje na pierwszy rzut oka, że nic oszałamiającego się nie stało, inne dane dają poważne powody do zadowolenia.
Na szczególną uwagę zasługuje wzrost wydajności pracy połączony ze wzrostem zatrudnienia. Według najpopularniejszej teorii wzrostu gospodarczego, są to podstawowe źródła zwiększania zamożności. Najnowsze dane Conference Board pokazują, że w 2005 r. wydajność pracy w Polsce (wartość produkcji przypadająca na tzw. roboczogodzinę) zwiększyła się aż o 7,7%, znacznie szybciej niż w poprzednich latach. Wynik ten okazał się jednym z najlepszych na świecie. Podobnymi rezultatami mogą się pochwalić tylko takie gwiazdy światowej gospodarki, jak Chiny i Indie, a w naszym regionie malutka Estonia.
Sądzę, że duża część wzrostu wydajności pracy w Polsce to efekt przystąpienia do Unii Europejskiej. Integracja przyczyniła się do tego na kilka sposobów. Po pierwsze, zwiększyła się dostępność zagranicznych rynków dla polskich dóbr i usług, pozwalając na przyspieszoną ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorstw i wzrost produkcji. Po drugie, zwiększyło się ogólne zainteresowanie Polską jako miejscem lokowania inwestycji, co spowodowało, że statystyczny pracownik polskiej firmy ma do dyspozycji coraz więcej, coraz bardziej nowoczesnych technologii oraz maszyn i urządzeń, a także przekazywanych przez zagranicznych inwestorów umiejętności i wiedzy na temat wytwarzania dóbr i usług.
W sumie można stwierdzić, że przystąpienie do Unii Europejskiej było jednym z czynników, który uwolnił tkwiący w Polakach potencjał. Wzrost wydajności statystycznego Kowalskiego wyjaśnia bardzo wiele pozytywnych, a często sprzecznych zjawisk w polskiej gospodarce. Przykładowo, to właśnie dzięki zwiększeniu się wydajności pracy możliwy jest szybki wzrost gospodarczy i stopniowo przyspieszający wzrost płac, a jednocześnie utrzymanie inflacji pod kontrolą. Również dzięki silnemu wzrostowi wydajności pracy możliwe jest, że od wielu miesięcy obserwujemy aprecjację złotego, a jednocześnie dynamicznie zwiększał się eksport. Przedsiębiorstwa osiągnęły najlepsze od wielu lat wyniki finansowe. Potwierdza to, że szybki wzrost wydajności pracy jest kluczowym elementem, decydującym o tym, że kondycja polskiej gospodarki jest obecnie dobra i notujemy przyzwoite tempo wzrostu gospodarczego i poprawę sytuacji finansowej przeciętnego gospodarstwa domowego. Jednocześnie zmniejsza się stopień nierównowagi wewnętrznej gospodarki mierzony inflacją oraz rozmiary nierównowagi zewnętrznej wyrażone saldem wymiany handlowej z zagranicą.