Na razie trudno doszukać się wśród przedstawicieli branży spirytusowej osób, które z początkiem roku tryskałyby optymizmem. Powodów jest kilka.
Akcyza zabolała producentów
W ubiegłym roku podniesiono stawkę akcyzy na alkohol etylowy o 3,4%. To od razu przełożyło się na wyniki sprzedaży wódki w Polsce. Według AC Nielsen, spadła o 5,7%. Henryk Wnorowski, prezes Polmosu Białystok, szacuje spadek w 2005 r. nawet na 8%. Drugi powód to wciąż rosnący rynek piwa (plus 5,1% w 2005 r.) i alkoholi importowanych. Poza tym co i rusz pojawiają się raporty ostrzegające przed rosnącym spożyciem alkoholu w Polsce, co stwarza nieprzychylną atmosferę wokół przemysłu spirytusowego. Według ostatnich badań przeprowadzonych w 2005 r. na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, w Polsce w ciągu ostatnich trzech lat średnie spożycie czystego alkoholu wzrosło prawie o 30%.
- O dziwo, winą za ten wzrost obarcza się przede wszystkim producentów i sprzedawców wódki, podczas gdy w rzeczywistości Polacy piją coraz więcej innych trunków - oburza się prezes Wnorowski. Zaznacza jednak, że spożycie wódki, mimo oficjalnie mniejszej sprzedaży, nie spada. - Po prostu więcej "czystej" kupuje się z nielegalnych źródeł - dodaje. Waldemar Rudnik, wiceprezes spółki Sobieski, a także prezes Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusowego, również największe zagrożenie dla branży widzi w kolejnych ewentualnych podwyżkach akcyzy. - Jeżeli wbrew zdrowemu rozsądkowi i zasadom rynkowym doszłoby do kolejnych podwyżek, to polski rynek padłby zapewne łupem producentów z krajów ościennych. Choćby Czech czy Słowacji, gdzie akcyza jest niższa - uważa Waldemar Rudnik. - Nie wspomnę już o nielegalnym imporcie zza wschodniej granicy.
Jak zapewnia Ministerstwo Finansów, zgodnie z zapisem w ustawie budżetowej, w tym roku nie jest przewidziana kolejna podwyżka akcyzy na alkohol. Choć, jak twierdzi Anna Sobocińska z biura prasowego ministerstwa, podatek ten ma to do siebie, że jego stawka może być w każdej chwili zmieniona w górę lub w dół.