Trzecią sesję z rzędu byki skutecznie odpierały wczoraj napór sprzedających. Po słabym otwarciu i przecenie w pierwszych 20 minutach sesji dalsza część notowań przebiegała pod dyktando kupujących. Ostatecznie zdołali oni doprowadzić do zakończenia sesji o 4 pkt wyżej niż dzień wcześniej. Nie zmienia to jednak krótkoterminowego obrazu rynku. Tutaj cały czas brakuje sygnałów zachęcających do otwierania długich pozycji. O zanegowaniu sygnału sprzedaży z 31 stycznia będzie można mówić, gdy kurs kontraktów wzrośnie powyżej połowy powstałej wtedy wysokiej czarnej świecy (2875 pkt). Wcześniej byki będą więc musiały poradzić sobie z krótkoterminowym oporem tworzonym przez maksima ostatnich sesji (2848-2854 pkt) oraz ze znajdującą się na tej samej wysokości średnią z 30 sesji.

Gdy opory zostaną pokonane, notowania szybko powinny dotrzeć do styczniowego szczytu znajdującego się tuż poniżej 3000 pkt. Jeżeli jednak byki nie zdołają sobie z nimi poradzić, to kluczowe będzie zachowanie rynku na wysokości 2755 pkt. Tutaj przebiega linia, która łączy dołki z 16 stycznia i z 3 marca. Jej przełamanie będzie oznaczało, że na wykresie powstała formacja głowy z ramionami, z której zasięg przeceny, można wyznaczyć na 2550 pkt.

To, czy tak pesymistyczny scenariusz zacznie się realizować zależy w dużej mierze od notowań KGHM. Wczoraj, na wykresie świecowym wybiły się one w dół z formacji klina wzrostowego, co oznacza, że mogą jeszcze spaść o około 10 zł. Mimo to, ze sprzedażą warto jeszcze chwilę poczekać. Wczorajsza świeca ma wysoki dolny cień, co sugeruje, że byki tak łatwo się nie poddadzą. Potwierdzeniem sygnału sprzedaży będzie spadek poniżej 70 zł.