Tesco chce zacząć ekspansję na największym światowym rynku od zachodniego wybrzeża - zapowiedział wczoraj prezes brytyjskiej spółki Terry Leahy. Postawi tam całodobowe sklepy z podstawowym asortymentem, wzorowane na formacie Tesco Express, popularnym na Wyspach. - W przyszłym roku otworzymy tylko kilka sklepów, ale mamy nadzieję na dość szybki rozwój. Chcemy zaoferować amerykańskim konsumentom coś nowego i różnego od tego, co mają teraz - ujawnił Leahy.
Sklepy Tesco Express zlokalizowane są zazwyczaj w centrach brytyjskich miast i przy stacjach benzynowych. Sprzedają chleb, alkohol i gotowe dania obiadowe. Brytyjska spółka kontroluje około 30% rynku spożywczego na Wyspach i ma niewielkie szanse na zwiększenie tego udziału ze względu na zapowiadane ograniczenia i apele właścicieli sąsiednich sklepów, by przyhamowała rozwój sieci. Stąd konieczność zagranicznej ekspansji.
Tesco przeznacza 250 mln funtów rocznie na inwestycje w USA i spodziewa się wyjścia na zero do końca drugiego roku tej działalności. Zdecydowano się na budowę firmowych sklepów, a nie na akwizycję już istniejącej sieci. Dlaczego? - Tesco chce dać klientom coś, czego teraz nie mogą dostać - podkreślił Leahy.
Przed dwoma laty z USA wycofał się Sainsbury, trzecia co do wielkości brytyjska sieć supermarketów, bo nie wytrzymał konkurencji Wal-Marta, największego na świecie gracza na tym rynku. Niedawno amerykański gigant zapowiadał otwarcie sklepów w Polsce.
Bloomberg