Reklama

Wielkie spółki dają zysk

Nie bez powodu przedsiębiorstwa państwowe na początku lat 90. kojarzyły się z nieefektywnością i złym zarządzaniem. Sukces niektórych państwowych firm przekonuje, że od tej reguły są wyjątki.

Publikacja: 10.02.2006 07:47

Jedną z firm, które dobrze sobie radzą, mimo, że ich większościowym akcjonariuszem jest nadal państwo, jest PZU (np. minister skarbu wyznacza szefa tej spółki). Choć nasz największy krajowy ubezpieczyciel systematycznie traci udziały w polskim rynku na rzecz zagranicznych konkurentów, jego pozycja na długo pozostanie niezagrożona. Jest też kurą znoszącą złote jaja.

PZU - gigant po przejściach

Szacuje się, że ubiegłoroczny skonsolidowany zysk netto wyniósł ok. 3 mld zł. Dlatego niewiele osób pewnie pamięta, że gdyby siedem lat temu Skarb Państwa (na początku stycznia 1999 r.) nie dokapitalizował PZU obligacjami zamiennymi Banku Handlowego o wartości 852 mln zł, dzisiejszemu gigantowi groziłoby cofnięcie licencji na działalność ubezpieczeniową. I to mimo że rok wcześniej miał blisko 290 mln zł zysku. Powód? Straty w latach poprzednich (m.in. spowodowane przez powódź) na tyle osłabiły firmę, że miała ujemne kapitały własne i brakowało jej pieniędzy na pełne pokrycie zobowiązań wobec klientów. Taką spółkę trudno byłoby też sprywatyzować za dobrą cenę. Państwowe wsparcie pomogło: w listopadzie 1999 r. konsorcjum Eureko i BIG Bank Gdański kupiło 30% akcji PZU za nieco ponad 3 mld zł. Dzięki dokapitalizowaniu grupa wypracowała też 0,51 mld zł zysku netto. Od tego czasu wyniki systematyczne się poprawiają - w dwucyfrowym tempie.

Pytanie tylko, czy nie mogły być lepsze, gdyby nie było pełzającego konfliktu (czasami, jak ostatnio, otwartej wrogości) między Skarbem Państwa a holenderskim Eureko.

PKO BP - jest coraz lepiej

Reklama
Reklama

Sukcesami może się też pochwalić w większości państwowy bank PKO BP. W pierwszych latach transformacji wydawał się on nie nadążać za zmianami u konkurentów, których przejęli inwestorzy zagraniczni. Stopniowo jednak i PKO BP zaczęło przystosowywać się do nowych realiów gospodarczych. Pierwszy etap przemian w banku przypadł na lata 1993-1998. W tym czasie przeprowadzono zmiany organizacyjne (m.in. utworzono oddziały regionalne) oraz modernizację działalności. Przemiany dokonały się nie bez pomocy państwa. W grudniu 1993 r. PKO BP otrzymało tzw. obligacje restrukturyzacyjne o wartości nominalnej ponad 573,4 mln zł. Bank ma wykupić te papiery do końca 2008 r.

Na tym pomoc państwa się jednak nie skończyła. W 1998 r. PKO BP zanotowało stratę w wysokości aż 1,3 mld zł. Aby wydobyć bank z kłopotów, przyznano mu pakiet pomocy, obejmujący m.in. poręczenie większości kredytów z tzw. starego portfela, dokapitalizowanie, udzielenie pożyczki przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny czy też zwolnienie z obowiązku utrzymywania części rezerwy obowiązkowej w NBP. Jednocześnie kontynuowano restrukturyzację, w tym redukcję zatrudnienia. Zmiany przyniosły efekty - od sześciu lat nieprzerwanie rosną zyski. Ubiegłoroczny wynik netto szacowany jest na 1,7 mld zł.

Finałem przemian było przekształcenie w 2000 r. banku w spółkę Skarbu Państwa (komercjalizacja). W końcu 2004 r. blisko połowa akcji trafiła na GPW (państwo zachowało 51,6%). Nie sposób powiedzieć, czy obrana przez kolejne rządy droga była najkrótsza i najtańsza (za restrukturyzację większości innych banków zapłacili ich zagraniczni nabywcy). W każdym razie PKO BP ma się coraz lepiej.

Czarne złoto

Nie tylko giganci poradzili sobie w okresie transformacji. Dobrym przykładem jest Polski Węgiel "Bogdanka". Ta kopalnia węgla kamiennego (ma nietypową lokalizację - na Lubelszczyźnie) na początku lat 90. była uznawana za najgorszą w kraju, głównie ze względu na słabe warunki geologiczne. Po restrukturyzacji (w końcu ubiegłej dekady) stała się jedną z najrentowniejszych kopalni w Polsce. Być może jednym z czynników motywujących do przemian było zagrożenie likwidacją. Zredukowano zatrudnienie, wydzielono spółki niezwiązane bezpośrednio z ciągiem technologicznym, przeprowadzono postępowanie układowe z bankami czy wreszcie zmodernizowano park maszynowy, co pozwoliło zwiększyć wydajność.

W 2004 r. Bogdanka zarobiła na czysto rekordową kwotę 136 mln zł. Ubiegłoroczny zysk zarząd spółki szacuje co prawda na niższym poziomie (ok. 65 mln zł), jest to jednak rezultat intensywnych inwestycji w wydobycie (tylko po trzech kwartałach wydano na nie 66 mln zł). W tym miejscu pojawiają się jednak wady państwowego charakteru spółki. Mimo potrzeb inwestycyjnych "Bogdanki", Skarb Państwa zażądał aż 82 mln zł dywidendy z zysku za 2004 r. Dalsze losy kopalni są niepewne i zależą od zmieniających się ciągle programów rządowych. Wcześniej mówiono o debiucie giełdowym, a zgodnie z obecnymi pomysłami - spółka ma być włączona do regionalnego koncernu energetycznego.

Reklama
Reklama

Intratny monopol

Specyficznym typem przedsiębiorstwa jest Totalizator Sportowy sp. z o.o., który, zgodnie z prawem, "realizuje monopol Państwa w dziedzinie gier liczbowych i loterii pieniężnych". Po rozpoczęciu transformacji ustrojowej, Totalizator Sportowy zmodernizował działalność, wprowadził systemy komputerowe i rozbudował sieć sprzedaży. W formie spółki z o.o. działa od 1997 r. Totalizator to źródło stabilnych dochodów dla budżetu. W 2004 r. przychody ze sprzedaży TS wyniosły ok. 2,5 mld zł, a tzw. zysk ze sprzedaży podstawowej przekroczył 204 mln zł. Do budżetu państwa trafiło wówczas 1,33 mld zł, na co złożyła się dywidenda z zysku, a także tzw. obowiązkowe dopłaty do zakładów sportowych (zasilające konto Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu oraz Ministerstwa Kultury).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama