Mistrzowie metamorfozy muszą, naszym zdaniem, spełnić kilka warunków:
- przychody (dla banków z tytułu odsetek, dla Warty przypis składki brutto) od czasu pojawienia się na giełdzie wzrosły o 100%,
- podwoił się również zysk operacyjny (dla banków i Warty - zysk netto) i wartość rynkowa.
- Wysokie wskaźniki wzrostu musiały być poparte korzystnym zachowaniem kursu - przynajmniej w połowie rocznych stóp zwrotu mistrz metamorfozy wypadał lepiej od WIG, a w najgorszym roku kurs nie spadł więcej niż 20%. Pod uwagę wzięliśmy 79 spółek o państwowym rodowodzie (bez NFI, firm parterowych programu NFI oraz firm sprzedawanych na giełdzie przez grupy kapitałowe), które na giełdzie zadebiutowały przed 2004 rokiem i wciąż są notowane na rynku. Szansę udowodnienia, że ponad 15 lat przemian gospodarczych nie zmarnowały, mają przedsiębiorstwa, które na rynek kapitałowy Skarb Państwa skierował w latach 2004 i 2005. Historia ich giełdowych dokonań jest na razie zbyt krótka, żeby pokusić się o próbę oceny.
Nawet w wąskiej grupie najlepszych spółek można próbować wartościować. Można na przykład mieć zastrzeżenia do zachowania kursów Warty i PKN. Notowania firmy ubezpieczeniowej pięć razy w ostatnich 10 latach spadły, w tym w latach 2004 i 2005, czyli w czasie hossy. Walory PKN z kolei spadały przez trzy lata z rzędu (2000-2002), a w 2001 r. wygrały z indeksem -16:-22. Zachowywały się lepiej od rynku tylko w trzech na sześć przypadków (statystyka uwzględnia pełne lata notowań, PKN zadebiutował w listopadzie 1999 r.).