Spółka matka zarządzająca holdingiem sześciu spółek zarobiła w zeszłym roku 14,3 mln zł, przy 44,7 mln zł obrotów. Istotniejsze są jednak wyniki skonsolidowane Pekaesu. W piątek zarząd przedstawił pesymistyczne szacunki. Ostatnim razem grupa miała stratę w 2001 r. Inwestorzy nie zareagowali jednak nerwowo. W piątek kurs spadł o 1,68%, do 8,80 zł.
Niekorzystne otoczenie
Ryszard Witek, wiceprezes odpowiedzialny za finanse, ocenił zeszły rok jako najgorszy w historii spółki. Najważniejsza firma holdingu, Pekaes Multi Spedytor, 80% obrotów osiąga z przewozów zagranicznych. Tymczasem firm transportowych przybyło na rynku tyle, że stawki za przewóz spadły o 20-30%, a opłaty za korzystanie z niemieckich autostrad zwiększyły koszty przewozu o 7-10%. Do tego doszły rosnące ceny paliwa i silny złoty. Zdaniem zarządu, frachty są opłacalne przy kursie powyżej 4 zł za euro. Tyle niezależne czynniki.
Zarząd przyznał, że nie dość efektywnie zarządzano i eksploatowano flotę samochodów. - Nie jest powiedziane, że na tej działalności nie można zarabiać. Wymaga to lepszego zarządzania taborem, większej kontroli kosztów - uważa Paweł Borys, przewodniczący rady nadzorczej Pekaesu. Jego zdaniem, w ciągu 2-3 kwartałów możliwe jest poprawienie rentowności przewozów.
Plan restrukturyzacji