Miniony tydzień zaczął się od rekordu ceny miedzi na londyńskiej giełdzie - w poniedziałek 5059 USD za tonę na zamknięciu - a skończył spadkiem o 3,1% w porównaniu z poprzednim piątkiem. Przecenę spowodowała realizacja zysków oraz reakcja niektórych inwestorów spekulacyjnych na prognozy zapowiadające spadek cen miedzi w tym roku w wyniku wzrostu produkcji.
Analitycy Citigroup przewidują, że średnia tegoroczna cena będzie niższa niż w 2005 r., gdyż produkcja miedzi ma po raz pierwszy od 2002 r. przewyższyć popyt na ten metal. Produkcja ma wzrosnąć o 9,9%, do 18 mln ton, co spowoduje przewyższenie popytu o 457 tys. ton po trzech latach deficytu. Nowe kopalnie ma uruchomić m.in. kanadyjska spółka First Quantum Minerals. Zambia, największy w Afryce producent miedzi, zapowiedziała na ten rok zwiększenie produkcji o jedną trzecią, do 600 tys. ton.
Przyczyną piątkowej przeceny było też przekroczenie przez 14-dniowy RSI poziomu 70 pkt, co przez zwolenników analizy technicznej odbierane jest jako sygnał wykupienia rynku. Wszystko to nie oznacza jakiegoś załamania cen miedzi, bo po pierwsze tempo rozwoju gospodarczego Chin czy Stanów Zjednoczonych zapowiada wciąż duży popyt na ten metal, a po drugie o 50%, do 120 mld USD, ma zwiększyć się kwota powierzona przez inwestorów funduszom surowcowym.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 155 USD, do 4865 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 5020 USD.