W spokojnym rytmie główne europejskie rynki wspinają się na kolejne maksima. Z trzech najważniejszych giełd tylko w Paryżu nie zanotowano w mijającym tygodniu kilkuletniego maksimum. Piątek upłynął generalnie pod znakiem korekty, ale i tak najwyższą wartość w historii zanotował hiszpański Madrid General. Najważniejszy w tej grupie z punktu widzenia naszego rynku niemiecki DAX zbliża się właśnie
do poziomu 5,8 tys. punktów. Na tym poziomie znajduje się
62-proc. zniesienie bessy zakończonej w marcu 2003 roku. Kiedy wykres indeksu docierał do
38-proc. i 50-proc. zniesienia, notowania niemieckich akcji spadały. Na wiosnę 2005 roku DAX oddalił się od szczytu 5,5%, w październiku spadł o 6,5%. Na wykresie nie widać formacji, które świadczyłby, że tym razem czeka nas coś więcej. Wyraźne przekroczenie 5,8 tys. punktów sprawi, że pojawi się możliwość zanegowania całej bessy z lat 2000-2003. Wątpię, czy jest możliwe przebicie tej granicy już w tym tygodniu.
Rynki wschodzące nie radzą sobie już tak dobrze jak na początku roku. Pogorszenie, nastąpiło przede wszystkim na giełdach latynoamerykańskich. Od szczytów z końca stycznia indeksy największych rynków - brazylijskiego i meksykańskiego straciły po około 5%. To największa przecena od czterech miesięcy, ale nie przesądzająca o jakiejś większej zmianie trendu. Na wykresie meksykańskiego IPC kształtuje się podwójny szczyt, ale brakuje najważniejszego elementu - wybicia z formacji.