Prawnicy, ekonomiści i przedsiębiorcy od soboty wczytują się w listę planowanych zmian w podatkach, przedstawioną przez Ministerstwo Finansów. - Po tygodniach "ciężkiej pracy" zaprezentowano raczej przypadkowe zestawienie różnych - bardziej i mniej sensownych, głębszych lub płytszych - korekt obecnego systemu - ocenia dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case. Choć opinie na ogół są pozytywne, część prawników kwestionuje np. selektywne zwolnienie kosmetyków z akcyzy; inni - opodatkowanie użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych.
Wielu ekspertów negatywnie ocenia zapowiedź rezygnacji z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych i karty podatkowej. - Są to sprawdzone, najprostsze formy zryczałtowanego opodatkowania. Z tych form od lat korzysta bardzo liczna grupa drobnych przedsiębiorców - około 800 tys. podatników, w ogromnej większości słabo przygotowanych do prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów czy ewidencji VAT - tłumaczy J. Fiszer.
Ekonomiści martwią się z kolei, skąd rząd wysupła 11 mld zł na sfinansowanie reformy. - Dopóki nie poznamy źródeł pokrycia niedoborów, trudno podchodzić do deklarowanych obniżek jako faktu dokonanego - Marcin Mrowiec, analityk BPH.
Wszystkich szczególnie niepokoi, jak rząd uzupełni lukę po obniżce składki rentowej z 13 do 10%. W tym roku składka przynieść ma ponad 33,3 mld zł wpływów do Funduszu Rentowego. MF szacuje koszt jej redukcji na 6,5 mld zł. - Obawiam się, że ZUS będzie zmuszony do dalszego zadłużania na rynku komercyjnym, co jest procederem niespotykanym w innych krajach. W zamian obniżamy składkę o 3 pkt proc. - zbyt mało, by ulżyć przedsiębiorcom - zastrzega dr Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS i Członek Konwentu BCC. Mimo to część organizacji pracodawców (m.in. Krajowa Izba Gospodarcza i Konfederacja Pracodawców Polskich) oceniło, że obniżenie świadczeń będzie sprzyjać wzrostowi zatrudnienia.
Niewykluczone, że koszt reform będzie jeszcze większy. - W ciągu kilku najbliższych dni złożymy projekt ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zakładający obniżenie stawek PIT do 18 i 32%, z obecnych 19, 30 i 40%, a więc do poziomu, który planowało Prawo i Sprawiedliwość - zapowiedział wczoraj Jan Rokita, wiceprezes PO. Obniżone stawki PIT mają obowiązywać od 2007 r. Platforma planuje także wprowadzenie możliwości wspólnego rozliczania się rodziców z dziećmi. - Celem projektu jest zmuszenie rządu, aby rozpoczął prace nad ograniczaniem wydatków publicznych - zastrzegł J. Rokita.