Reklama

?Zielony? straci siłę

Zbliża się koniec dobrej passy dolara. W tym roku amerykański pieniądz osłabi się do 1,26 USD za euro - mówią średnie prognozy analityków największych banków.

Publikacja: 14.02.2006 07:23

W ostatnich tygodniach dolar drożał i za euro płacono wczoraj już tylko 1,1909 USD. Po lekkim spadku notowań na początku roku waluta USA odbiła się i już jest prawie tak samo mocna, jak na koniec grudnia. Wówczas euro kosztowało 1,1833 USD.

Zeszły rok stał pod znakiem dolara. Wbrew przewidywaniom instytucji takich jak Citigroup, UBS czy Merrill Lynch, umocnił się do jena i euro aż o 14%. "Zielonemu" sprzyjała seria podwyżek oprocentowania przez Rezerwę Federalną, która w ciągu dwudziestu miesięcy wywindowała główną stopę z 1% do 4,5%. Amerykańskie aktywa stały się przez to atrakcyjniejsze dla inwestorów z zagranicy i popyt na dolary był wysoki.

Teraz jednak cykl zacieśniania polityki pieniężnej w Stanach zbliża się ku końcowi. Z notowań kontraktów terminowych wynika, że najprawdopodobniej stopy wzrosną jeszcze tylko dwukrotnie - na marcowym i majowym posiedzeniu Fedu.

Są dwie szkoły prognozowania kursów dolara: część analityków bierze przede wszystkim pod uwagę zmiany stóp procentowych, a pozostali koncentrują się głównie na ogromnym amerykańskim deficycie na rachunku obrotów bieżących. Dotąd oba podejścia skutkowały odmiennymi prognozami. Teraz, gdy koniec cyklu podwyżek stóp jest tuż-tuż, wśród analityków zapanowała niemal jednomyślność.

Ze średnich prognoz 53 ekspertów (analityków, inwestorów i brokerów) z największych instytucji działających na rynku walutowym, których przepytała agencja Bloomberga, wynika, że w tym roku dolar straci do euro blisko 6%. Za jednostkę wspólnej waluty trzeba będzie płacić 1,26 USD.

Reklama
Reklama

Pod koniec zeszłego roku nastawienie do dolara zmienili m.in. eksperci z banków Morgan Stanley i Barclays, którzy obstawiali dotąd zwyżkę waluty. - Czynniki wspierające dolara stopniowo wygasają - stwierdziła Sophia Drossos z Morgana Stanleya. - Kiedy cykl podwyżek stóp się zakończy, dolarowi niedźwiedzie (inwestorzy grający na spadek) znów skupią uwagę na deficycie na rachunku bieżącym - stwierdziła.

Ten deficyt, który obejmuje wymianę handlową, przepływ usług, wydatki na turystykę i zyski z inwestycji, rośnie w Stanach Zjednoczonych regularnie od kilku lat. W pierwszym kwartale zeszłego roku wyniósł aż 198,7 mld USD i był najwyższy w historii. W III kw. skurczył się do 195,8 mld USD. Deficyt odpowiada ok. 6,2% amerykańskiego PKB.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama