Komisja Papierów Wartościowych i Giełd uważa związek między informacją Polskiej Agencji Prasowej o możliwości ogłoszenia wcześniejszych wyborów, a zachowaniem rynku za bezsprzeczny. Ma zamiar reagować. - Przy każdej nagłej zmianie kursów akcji sprawdzamy osoby, które skorzystały na zdarzeniu, i badamy, czy nie doszło do naruszenia prawa. Również tym razem, tak jak w każdym podobnym przypadku, KPWiG bada okoliczności sprawy - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG. Zaznacza jednak, że w takich czynnościach nie ma nic sensacyjnego - jest to standardowe działanie na każdym rynku kapitałowym świata. Uważa, że jeżeli działano celowo, to Komisja to odkryje. - Komisja dysponuje wystarczająco skutecznymi narzędziami, głownie informatycznymi, by wszelkie możliwe nieprawidłowości wychwycić - przekonuje Łukasz Dajnowicz. Nie jest jednak w stanie powiedzieć, ile czasu potrzeba, by odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do manipulacji.

Sama GPW, jako platforma transakcyjna, nie ma możliwości zapobieżenia podobnym sytuacjom. - Myślę, że w przypadku pojawienia się zaskakującej informacji, szczególnie politycznej, wszystko zależy od zdrowego rozsądku analityków i inwestorów, którzy nie powinni reagować emocjonalnie - mówi Dariusz Marszałek z GPW. Jednocześnie przypomina, że już w piątek, 10 lutego, WIG20 stracił 1,71%. W poniedziałek, tuż po podaniu przez PAP informacji o możliwych wcześniejszych wyborach, indeks obniżył się gwałtownie o ponad 0,8%.