Australijczycy drugi raz przedłużyli okres ważności wartej 1,5 mld funtów oferty przejęcia giełdy w Londynie. Akcjonariusze London Stock Exchange mogą na nią odpowiedzieć do 28 lutego.

Bank Macquarie daje 580 pensów za akcję LSE, podczas gdy ich bieżący kurs jest o ponad jedną trzecią wyższy (wczoraj płacono po 768 pensów). Nic więc dziwnego, że dotąd właściciele jedynie 985,6 tys. papierów, czyli 0,4% całej puli, zgodzili się odsprzedać je Australijczykom. Inwestorzy liczą, że Australijczycy zaproponują lepszą cenę. W przeciekach prasowych była mowa o 700 pensach za papier, jednak na razie oferta Macquarie pozostała bez zmian.

Władze LSE stanowczo sprzeciwiają się przejęciu. Twierdzą, że biznes jest wart o wiele więcej niż proponowane 1,5 mld funtów. Argumentują, że wyniki finansowe giełdy są coraz lepsze, między innymi dzięki zalewowi pierwotnych ofert publicznych. Tak samo sprawę widzą akcjonariusze. - LSE powinna pójść własną drogą i wykorzystać swój potencjał - stwierdził Keith Loudon, cytowany przez Bloomberga partner z Redmayne Bentley Stockbrokers.

Chrapkę na giełdę w Londynie, na której notowane są spółki o łącznej wartości 2,8 bln USD (największej w Europie), ma też Euronext. Sojusz, który skupia m.in. rynki z Paryża i Amsterdamu, przez ponad rok wciąż jednak nie przedstawił konkretnych propozycji.

AP, Bloomberg