Ponad 5% spadały w piątek na Wall Street akcje koncernu komputerowego Dell i miały one największy wpływ na pierwszy od czterech sesji spadek indeksu S&P 500. Razem z nim w dół szły też inne wskaźniki.
Dell rozczarował inwestorów prognozą, podaną przy okazji publikacji raportu finansowego za ostatni kwartał. Według niej, w tym kwartale zarobi jedynie 39-41 centów na akcję i osiągnie sprzedaż w wysokości najwyżej 14,6 mld USD. Tymczasem analitycy spodziewali się nieco bardziej optymistycznych zapowiedzi. Przez ostatni rok akcje Della, największego na świecie producenta komputerów osobistych, spadły o jedną czwartą.
Na zniżkę indeksów miał też wpływ raport o inflacji. Wzrost cen producentów wyniósł w Stanach w poprzednim miesiącu 0,3%. Okazał się nieco wyższy od 0,2% oczekiwanych przez ekonomistów.
Po raporcie Della (zaprezentowany został jeszcze w czwartek po sesji) taniały w piątek m.in. akcje Intela i Hewlett-Packarda, czyli innych rozgrywających komputerowej branży.
Na przeciwnym biegunie - i to tak w Stanach, jak i w Europie - znalazły się akcje spółek naftowych. Po zwyżce cen ropy o 1,5 USD w Nowym Jorku zostały podgrzane notowania m.in. koncernu ConocoPhilips, a na parkietach europejskich drożały akcje fińskiego Neste Oil, austriackiego OMV czy największego na Starym Kontynencie brytyjskiego koncernu BP.