Po piątkowym rajdzie nowy tydzień na rynku terminowym rozpoczął się w byczych nastrojach - strona popytowa miała silne argumenty do kontynuacji zwyżki: mocne uderzenie z piątku oraz brak sesji w USA, czyli brak ryzyka zepsucia klimatu na giełdach światowych. W takich okolicznościach otwarcie notowań nastąpiło z kilkunastopunktowym oknem hossy - po jego zapełnieniu strona popytowa przystąpiła do ataku, wynosząc kurs grubo ponad poziom 2900 pkt. W końcówce sesji pojawiły się większe zlecenia sprzedaży, które wprowadziły trochę zamieszania na rynku. Ostatecznie kontrakty terminowe zakończyły dzień prawie dwuprocentowym wzrostem.
Z technicznego punktu widzenia ostatnie dwie sesje poprawiły ogólny obraz rynku - po kilkunastu dniach konsolidacji w piątek nastąpiło wybicie górą przy wysokich obrotach, natomiast w trakcie wczorajszej sesji ten ruch był kontynuowany. W efekcie na wykresie powstały dwie długie białe świece, wskazując tym samym na krótkoterminową przewagę strony popytowej. Obecnie najbliższy opór wyznacza poziom styczniowego szczytu na wysokości 3000 pkt, natomiast wsparcie stanowi górne ograniczenie wspomnianej konsolidacji na wysokości około 2860 pkt.
Ostatnie sesje poprawiły nastroje byków - istotne jednak jest to, czy obserwowane wybicie przełoży się na trwalszy trend wzrostowy, czy też stanowiło jedynie spekulacyjne podciągnięcie rynku. Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, jak się będzie zachowywał rynek w pobliżu potencjalnego wsparcia lub oporu. Osobiście uważam, że w najbliższych dniach nastąpi ruch powrotny do wysokości 2860 pkt. - test tego wsparcia wskaże prawdziwe intencje ostatniego ruchu w górę.