JC Auto przez zagraniczne firmy sprzedaje hurtowo części do azjatyckich samochodów. Oprócz utworzonej w zeszłym tygodniu we Włoszech, JC Auto ma jeszcze cztery spółki zależne: na Węgrzech, w Czechach, Chorwacji i Belgii. Na razie nie mają znaczącego udziału w obrotach. Jak szacuje Jerzy Józefiak, wiceprezes JC Auto, w 2005 r. było to poniżej 10% przychodów grupy. - Ostrożne plany zakładają, że w ciągu dwóch lat proporcje sprzedaży krajowej i zagranicznej wyrównają się - mówi J. Józefiak.
Co decyduje o założeniu firmy w danym kraju? Według J. Józefiaka, oprócz atrakcyjności rynku, ważne jest znalezienie odpowiednich partnerów. - Spółka powinna być gotowa rozpocząć sprzedaż niezwłocznie po założeniu. Inwestycja musi być przygotowana w 100%, dopiero wtedy jesteśmy zdecydowani wyłożyć pieniądze - tłumaczy J. Józefiak. Przygotowania do uruchomienia włoskiej firmy zajęły pół roku. JC Auto nie chciało powtórzyć błędu z Belgii, gdzie działalność rozpoczęła się z poślizgiem.
Czy planowana jest dalsza ekspansja? Zdaniem wiceprezesa Jerzego Józefiaka, atrakcyjne są rynki: niemiecki, austriacki i brytyjski. Jednak JC Auto nie zawsze zakłada bazy, żeby zaistnieć na danym rynku. Eksport na Ukrainę odbywa się przez lokalnych pośredników i znacznie przewyższa łączne obroty generowane przez cztery spółki zależne.
Według prognoz zarządu, skonsolidowany zysk netto w 2005 r. ma wynieść 14 mln zł, operacyjny 19,1 mln zł, a obroty 202 mln zł. Wczoraj papiery JC Auto podrożały o 0,3%, do 31,6 zł.
Na 24 lutego zaplanowano WZA, na którym zostanie uzupełniona rada nadzorcza, po tym jak Zbigniew Dąbrowski zrezygnował z funkcji przewodniczącego.