Koncern energetyczny z Duesseldorfu za Endesę, która wcześniej złożyła ofertę zakupu Zespołu Elektrowni Dolna Odra, zaproponował 29,1 mld euro w gotówce. Jest to więcej niż chce wyłożyć Gas Natural z Barcelony, który zadeklarował 22,5 mld euro w gotówce i swoich akcjach, ale atutem tego potentata gazowego jest poparcie władz dla tej oferty uznanej przez kierownictwo Endesy za wrogą.
Rząd Hiszpanii zapowiedział już zablokowanie planu przejęcia Endesy przez E.ON, który interesuje się rynkami, gdzie popyt na energię rośnie w szybszym tempie niż na rodzimym rynku. W wyniku fuzji niemiecko-hiszpańskiej powstałby światowy lider branży energetycznej z 54 milionami klientów w ponad 30 krajach.
Premier rządu hiszpańskiego Luis Zapatero spotkał się z przedstawicielami E.ON i powiedział, ze jest niezadowolony z zamiarów tej firmy i odrzuca ofertę przejęcia Endesy, gdyż dla jego rządu to przedsiębiorstwo ma znaczenie strategiczne. Transakcję może zablokować dzięki "złotej akcji".
E.ON wprawdzie cenowo przebił Gas Natural i postarał się, aby jego zamiary uznano za przyjazne, ale jeszcze nie uzyskał poparcia menedżmentu Endesy. Za pozytywny element niemieckiej oferty kierownictwo hiszpańskiej spółki uznało obietnice niesprzedawania jej aktywów po przejęciu, ale postanowiło wywalczyć dla akcjonariuszy wyższą cenę.
Jeśli niemiecki koncern zdoła, mimo wszystko, pokonać te przeszkody, będzie musiał przekonać Komisję Europejską, że przejęcie Endesy nie zaszkodzi konkurencji. Komisarz Neelie Kroes kilka dni temu ostrzegła firmy energetyczne przed konsekwencjami eliminowania konkurentów. Jej zdaniem, koncentracja w tym sektorze jest głównym problemem i Komisja może być zmuszona do "drobiazgowej analizy" skutków łączenia się firm.