Symboliczne zmiany notowano ostatnio na rynku złota. W zeszły czwartek cena uncji w transakcjach rozliczanych w Londynie wynosiła 548,15 USD, wczoraj po południu - 553,90 USD. Cena zmieniła się tylko o 1% w ciągu tygodnia i w międzyczasie nie wzrosła więcej niż 1,5%.
Zdaniem traderów, rynek szuka nowego impulsu, który mógłby pchnąć notowania w górę bądź w dół. Nie dostał go z rynku ropy naftowej, gdzie ceny ostatnio też się wahają, ani z rynku metali bazowych (miedź, aluminium itp.), gdzie podobnie jak na rynku złota skończyła się passa wieloletnich rekordów. Notowania złota osiągnęły poziom najwyższy od 25 lat w pierwszych dniach lutego. Za uncję płacono wtedy 572,2 USD.
Wysokie ceny przełożyły się na spadek popytu. W czwartym kwartale zapotrzebowanie jubilerów, którzy odpowiadają za trzy czwarte zakupów kruszcu, zmniejszyło się o 15% w porównaniu z takim okresem zeszłego roku - podali w środę ekonomiści World Gold Council. Był to największy spadek od 2002 r. Jubilerzy na świecie zakupili w czwartym kwartale 943 tony złota, wobec 1108 ton rok wcześniej. Reakcja rynku na te, zdawałoby się, niepokojące sygnały o spadającym popycie była mimo wszystko spokojna.
Być może czynnikiem hamującym przecenę okazały się wieści z Indonezji. W środę przerwała pracę zlokalizowana tam kopalnia należąca do jednej ze spółek koncernu Freeport-McMoRan. Poziom jej rezerw złota jest określany jako jeden z największych na świecie. Kopalnia produkuje też miedź.