Indeks dużych spółek rozpoczął piątkową sesję na poziomie 2903,81 pkt i aż do godziny 15.00 pozostawał blisko niego. Do tego czasu bowiem polską giełdę ogarną marazm, w efekcie czego kurs WIG20 oscylował w wąskim przedziale 2900-2910 pkt. Byki ożywiły się dopiero na godzinę przed końcem sesji. Jednak na tyle skutecznie, że WIG20 zakończył dzień na poziomie 2941,38 pkt, co oznaczało wzrost o 1,43%.

Wczorajsza zwyżka zaowocowała wykreśleniem na wykresie dziennym białej świecy. Już sama w sobie stanowi ona duży plus dla posiadaczy akcji. Nie jedyny. Piątkowy wzrost oznacza bowiem wybicie wykresu WIG20 z czterodniowej stabilizacji w okolicach 2900 pkt. Zważywszy na to, że wybicie to było poprzedzone luką hossy (2859,6-2906,4 pkt) oraz długą białą świecą z 17 lutego br., jak również mając na uwadze to, że ruch wzrostowy stanowi element innego wybicia, jakie miało miejsce w poprzedni piątek, trzeba przyjąć, że byki dysponują obecnie dużą przewagą na rynku. Potwierdzoną zresztą przez większość podstawowych wskaźników. W tej sytuacji najbliższe opory na 2953,7 pkt (szczyt z 25 stycznia br. - ceny zamknięcia) i 2923,6 pkt (historyczne maksima) są poważnie zagrożone, a szanse na realizację podażowej formacji podwójnego szczytu małe.

Przewagę popytu potwierdza analiza wykresu tygodniowego. Zanegowanie długiej, bo aż 177-pkt, czarnej świecy sprzed trzech tygodni może być traktowane jako sygnał kupna. Zwłaszcza że na wskaźnikach tygodniowych wciąż utrzymują się średnioterminowe sygnały zachęcające do kupna akcji. W tej sytuacji, podobnie jak w przypadku wykresu dziennego, dalsze wzrosty to obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Na realną szansę ruchu w górę w przyszłym tygodniu wskazuje Wigometr. Wartość tego wskaźnika co prawda wzrosła do -18 pkt z -29 pkt przed tygodniem, ale wciąż wyraźną przewagę mają niedźwiedzie. Za spadkami opowiada się bowiem 50% ankietowanych, natomiast na realizację wzrostowego scenariusza wskazuje 32%. Widząc te wszystkie sygnały kupna, nie należy zapominać, że za pasem jest już marzec. Miesiąc, w którym 6 i 12 lat temu kończyły się szaleńcze hossy.