Reklama

Prawie zmarnowany tydzień

Największy od dwóch lat wzrost WIG20 (3,5% w piątek, 17 lutego) rozbudził oczekiwania na kolejne rekordy indeksu, łącznie z przekroczeniem 3 tysięcy punktów. Zamiast tego mieliśmy nudną stabilizację. Nie jest przesądzone, że piątkowa zwyżka ją zakończyła.

Publikacja: 25.02.2006 07:44

Z teorii Dowa, która stanowi bazę dla nowoczesnej analizy technicznej, wynika, że nie istnieje wiarygodna metoda prognozowania, do jakiego poziomu dotrą ceny ani w jakim czasie to się stanie. Dow uważał, że w krótkim terminie rynek może podlegać manipulacjom - m.in. z tego powodu próba określenia kierunku w perspektywie krótkoterminowej jest obarczona największym marginesem błędu. Przez ponad sto lat rynki znacznie jednak się zmieniły, przekształceniu uległa także analiza techniczna. Pojawiły się metody wyznaczania poziomów, do których mogą dotrzeć ceny. Mając świadomość wszystkich ograniczeń, spróbujmy ocenić, dokąd dotrzeć powinna zapoczątkowana w styczniu korekta i czy poziom ten został osiągnięty. Wtedy być może wyjaśni się, dlaczego ceny akcji największych spółek nie rosły zbyt szybko w ostatnich dniach.

Na ostatniej sesji stycznia doszło do przełamania najszybszej linii trendu, obejmującej tylko ostatnią falę wzrostową. Jedna z reguł analizy technicznej (AT) mówi, że poniżej linii trendu wykres kursu powinien przebyć taki sam dystans, na jaki oddalił się od niej w ostatniej fali wzrostowej. W tym wypadku wyglądałoby to w ten sposób, że odległość między wierzchołkiem z 25 stycznia i linią trendu odmierzamy w dół od punktu, w którym wsparcie to zostało przełamane. Otrzymujemy 2660 pkt. Tymczasem najniższy punkt (w cenach zamknięcia) korekta osiągnęła 3 lutego, kiedy WIG20 miał 2760 pkt. Do wyznaczonego poziomu zabrakło jeszcze 4%.

Nie ma podaży

Czy to znaczy, że przed powrotem hossy czeka nas jeszcze przynajmniej jedna fala spadkowa, która sprowadzi indeks poniżej 2750 pkt? Z punktu widzenia AT taki scenariusz jest prawdopodobny, choć nie oczekuję, że zostanie wyliczony wcześniej zasięg spadku. Być może korekta spełni swoją rolę, wydłużając się w czasie, ale nie zwiększając już skali spadku.

Jest też inny scenariusz, dla posiadaczy akcji znacznie bardziej optymistyczny. Zdaniem J. Schwaggera, sytuacja, w której notowania konsolidują się tuż poniżej szczytu, jest objawem silnego rynku. Sugeruje bowiem, że nie ma podaży, która może zepchnąć kursy niżej. Gdyby przy tych poziomach cenowych byli zainteresowani sprzedażą, już by się ujawnili, nie czekając, aż wykres osiągnie nowe maksimum. Z punktu widzenia inwestorów, którzy kupili akcje, powiedzmy w zeszłym roku, nie ma chyba większego znaczenia, czy pozbędziemy się papierów, kiedy WIG20 ma 2900 czy 2950 pkt. Co więcej, obecną sytuację na WIG20 można sklasyfikować jako połączenie dwóch formacji - prostokąta i flagi. I znów odwołajmy się od Schwaggera - flaga poniżej górnego ramienia prostokąta to wskazówka, że rynek jest silny. Wybicie górą powinno skutkować istotnym ruchem na północ, w trakcie którego poziom 3 tys. punktów zostanie daleko z tyłu. Słabym punktem tego scenariusza jest wolumen - pod koniec budowania flagi powinien być bardzo niski, tymczasem w środę był wyższy niż we wtorek i ponownie wzrósł w czwartek. Te zastrzeżenia sprawiają, że bliższy jest mi scenariusz, zakładający przedłużenie konsolidacji niż dynamicznego wybicia górą.

Reklama
Reklama

Emocje opadły

Uspokojenie notowań sprawiło, że zmienność WIG20 mierzona wskaźnikiem ATR zaczęła spadać. Zachowanie inwestorów na piątkowej sesji, kiedy mocno przecenili Softbank po słabszych od oczekiwań wynikach finansowych za IV kw. i równie mocno docenili GTC w odpowiedzi na trzy rekomendacje kupna, pokazuje, że rynek stara się być racjonalny. Niższy poziom emocji sugeruje, że na wykresie indeksu nie jest budowany istotny szczyt. To, co dzieje się obecnie, to tylko średnioterminowa korekta długoterminowej hossy. Nawet zamknięcie ostatniej luki hossy, czyli zakończenie sesji na 2861 pkt lub niżej, nie zmieni mojego zdania o rynku. W mojej opinii, dopiero przebicie kolejnej linii trendu, która zbliża się do 2,7 tys. pkt, implikować będzie dalsze spadki.

Nie ulega wątpliwości, że zejście poniżej wsparcia na 2750 pkt na wykresie WIG20, stanowić będzie dopełnienie schematu 1-2-3 (1 - przebicie linii trendu; 2 - ruch powrotny; 3 - wybicie z konsolidacji i nowy trend), oznaczającego zmianę tendencji. Zwróciłbym tylko uwagę, że schemat ten dotyczy najszybszej linii trendu. Jej wiarygodność jako wsparcia, którego przełamanie sygnalizuje poważniejszy zwrot na rynku, określiłbym jako niewielką.

Na koniec uporządkujmy przedstawione scenariusze. Za najbardziej prawdopodobny uznaję ten, który sugeruje przedłużenie średnioterminowej korekty i jej zakończenie wybiciem w górą. Nie będę też zdziwiony, jeśli WIG20 już w najbliższym tygodniu przekroczy 3 tysiące punktów. Przy takim rozwoju wydarzeń trzeba będzie poważnie się zastanowić, czy nie mamy do czynienia z końcowym fragmentem hiperboli wieńczącej długoterminową zwyżkę. Rozpoczęcie większego spadku z obecnego poziomu uznaję z punktu widzenia AT za bardzo mało prawdopodobny scenariusz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama