Na amerykańskim parkiecie wciąż dzieje się niewiele. Można odnieść wrażenie, że w coraz większym stopniu przestaje on wyznaczać kierunek innym rynkom. Dopóki w USA trwa marazm, uwaga inwestorów skupia się na innych giełdach, choć trzeba przyznać, że cały miniony tydzień był i na nich niezbyt emocjonujący. Niemiecki DAX zyskał ok. 1%, węgierski BUX dopiero w piątek wykonał większy ruch, a przez wcześniejsze sesje "odpoczywał" po solidnym wzroście z 17 lutego. Gorsze oceny perspektyw ratingu Węgier przez kolejne agencje i piątkowe obniżenie perspektywy ratingu dla tamtejszych banków w niewielkim stopniu wpływają na to, co dzieje się na parkiecie w Budapeszcie. To jest kolejny sygnał, że w tej chwili fundamenty odgrywają ograniczoną rolę. Liczą się natomiast przepływy kapitału, będące pochodną mody na lokowanie w danych regionach świata.
Rynki wschodzące po bardzo mocnym styczniu w tym miesiącu nie mogą odzyskać tamtego blasku. Zarówno w lokalnej walucie, jak i w przeliczeniu na dolary zmiana indeksu tych giełd jest w lutym symboliczna. Część parkietów dotknęła korekta (z bardziej liczących się Koreę i Brazylię), na innych wciąż można było sporo zarobić. O jedną dziesiątą w górę poszły notowania w Rosji. To pokazuje, że inwestorzy stali się bardziej "wybredni", co może stanowić ostrzeżenie przed nadejściem gorszych czasów dla całego grona emerging markets.
Takie oczekiwania znajdują poparcie w tym, co obserwujemy na rynku dolara i obligacji USA. Kurs EUR/USD praktycznie wyłamał się w piątek dołem z trwającej przez ostatnie sesje konsolidacji, co prawdopodobnie zapowiada ruch w stronę ubiegłorocznego minimum. Dlaczego dolar rośnie? Bo inwestorzy oczekują kolejnych podwyżek stóp procentowych. Rentowność amerykańskich 10-latek, po wspięciu się w połowie lutego w okolice szczytu z minionego roku, spadła tylko nieznacznie. Bardzo słabe dane o zamówieniach i wzrost cen ropy nie zmieniły tej sytuacji, choć można byłoby się spodziewać, że dochodowość pójdzie mocniej w dół. Z tego powodu można przypuszczać, że rynki wschodzące w najbliższym czasie nie wrócą do łask. Natomiast może zwiększyć się na nich presja podażowa.