Co zrobić, aby wszyscy byli uczciwi? Jest to pytanie, na które nie ma prostych odpowiedzi. Mimo że nurtuje ludzkość od zarania wieków. Jedną z ciekawszych odpowiedzi sformułował już dwa i pół tysiąca lat temu Konfucjusz, który stwierdził: - Zróbcie, aby uczciwość opłacała się bardziej niż kradzież, a nie będzie kradzieży.
Odpowiedź zdaje się być utopią. Ale okazuje się, że może mieć zastosowanie w gospodarce rynkowej. A dokładniej na rynku kapitałowym. I to mimo tego, że uznawany jest on za jeden z najbardziej drapieżnych. W domyśle - nie mający z uczciwością wiele wspólnego. Piętnastoletnia historia rozwoju polskiej giełdy wskazuje, że długoterminowo opłaca się być uczciwym. Chodzi o uczciwość wobec zarządzanego przedsiębiorstwa, czyli pośrednio wobec akcjonariuszy.
Przykładów firm, których już nie ma na rynku, a które kiedyś wiele znaczyły i były przedmiotem zainteresowania inwestorów, jest dużo. Poczynając od dawnego cesarza spekulacji - Universalu, przez Apexim, Polisę, Ocean, Howell, ST Group, Letę, Krak-Brokers, a kończąc na 4Media i PPL Holding. We wszystkich tych firmach zarządy bądź to niejednakowo traktowały inwestorów, bądź wręcz działały na ich niekorzyść. W burzliwej historii rynku pojawiały się one niczym meteor i równie szybko znikały. I to nie tylko z rynku kapitałowego. Także z życia gospodarczego. Zdarza się jeszcze, że niektórzy byli prezesi pojawiają się na bankietach z modelkami. Ale większość z nich pojawia się teraz na salach sądowych.
Nie można wykluczyć, że część działań na niekorzyść inwestorów była mniej lub bardziej zakamuflowaną formą kradzieży. Trzeba przyznać, że zarządzający tymi firmami, będący zazwyczaj i ich głównymi udziałowcami, osiągnęli doraźną korzyść majątkową. Często bardzo dużą. Ale warto zwrócić uwagę, że pozbawili się możliwości osiągnięcia dużo większych zysków w przyszłości. W szczególności nie zarobili na wzroście cen akcji. Zarówno tych już posiadanych, jak i tych związanych z przyszłymi opcjami menedżerskimi. Trywializując - robiąc mały numer, pozbawili się dużych pieniędzy.
Inwestor, który posiada w spółce znaczny pakiet akcji, zawsze może znaleźć metodę, jak część pieniędzy (lub co lepszych aktywów) z niej wyprowadzić. Musi pamiętać, że jeżeli to zrobi, to naraża się na niezadowolenie inwestorów. Może to być wręcz oskarżenie o działanie na szkodę spółki i późniejsze kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. Dodatkowo spółka pokaże gorsze wyniki i konsekwencją będzie spadek jej notowań. Pozbawi się także możliwości wyemitowania akcji po dobrej cenie - zamykając drogę rozwoju.