Dzięki tej fuzji, sprowokowanej przez zagranicznych konkurentów, a zwłaszcza włoskiego potentata energetycznego Enel, który ujawnił apetyt na spory kawałek belgijskiego i francuskiego rynku, powstanie silna firma o rocznej sprzedaży w wysokości 64 mld euro i o większej zdolności przetrwania w warunkach zaostrzającej się konkurencji. Będzie zaopatrywać w energię elektryczną, gaz i wodę 214 milionów klientów na czterech kontynentach. W rankingu światowym nowa spółka gazowo-energetyczna będzie zajmować drugą pozycję.
Przeprowadzenie tej transakcji według ujawnionych w poniedziałek reguł spowoduje, że akcjonariusze Suezu poza akcją Gaz de France za każdy swój walor otrzymają też ekstradywidendę w łącznej wartości 1,25 miliarda euro. Z kolei udziałowcy Gaz de France w wyniku tej operacji dostaną premię 3,9% w stosunku do trzymiesięcznej średniej ceny akcji Suezu.
Obecnie rząd kontroluje 80% kapitału akcyjnego Gaz de France, po połączeniu zaś obu spółek bezpośredni udział państwa w nowym podmiocie wyniesie 34-35% (a z udziałami pośrednimi nieco poniżej 40%). Aby było to możliwe, konieczna jest zmiana ustawy z sierpnia 2004 r. zabraniającej obniżeniu udziału państwa w Gaz de France poniżej 70%.
Krótkoterminowe oszczędności z fuzji szacowane są na pół miliarda euro rocznie.
Ogłoszona przez premiera Dominique?a de Villepin transakcja zirytowała Włochów. Minister przemysłu Claudio Scajola oświadczył, że decyzja Paryża jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej. Włoscy politycy zapewne żałują, że w ubiegłym roku poparli przejęcie przez Electricite de France firmy energetycznej Edison.