Największy na świecie operator telefonii komórkowej spodziewa się spowolnienia wzrostu przychodów do 5-6,5% w przyszłym roku. W ubiegłym roku finansowym przychody te zwiększyły się o 9%, w poprzednim o 11%, a w bieżącym mają wzrosnąć o 6% do 9%. Prezes spółki Arun Sarin obniżenie prognozy uzasadnił redukcją cen, spowodowaną coraz ostrzejszą konkurencją na komórkowym rynku.
Większość odpisów będzie dotyczyła niemieckiego oddziału Vodafone, powstałego w wyniku zakupu w 2000 r. za 186 mld USD komórkowej firmy Mannesmanna. Analityków to zmniejszenie wartości nie dziwi. - Oznacza ono, że Vodafone przyznaje się, że przepłacił za te aktywa - uważa Philippe Kiewet de Jonge z ABN Amro Asset Management. Brytyjska spółka zamierza też dokonać odpisów od wartości jej aktywów we Włoszech i prawdopodobnie w Japonii.
Po opublikowaniu tych informacji kurs akcji spółki spadł wczoraj na londyńskiej giełdzie aż o 6,4%, do 109,5 pensa. Był to poziom najniższy od 13 marca 2003 r.
Prezes Sarin odmówił odpowiedzi na pytanie o skalę spowolnienia wzrostu przychodów w poszczególnych regionach. Wiadomo jedynie, że w przyszłym roku, poza Japonią, marża zysku spółki przed odsetkami, podatkami, deprecjacją i amortyzacją spadnie o ok. 1 pkt proc. Jako przyczynę podano zniżki cen wymuszane przez konkurencję i wydatki na przyciąganie klientów, a przynajmniej utrzymanie obecnej ich liczby.
Vodafone w każdym kwartale ub.r. tracił udział w niemieckim rynku. Na koniec 2005 r. wynosił on 36,8%, a rok wcześniej 37,8%. I to mimo wzrostu liczby klientów w IV kw. 2005 r. o 906 tys., do 29,2 mln. To tylko o 300 tys. mniej, niż ma tamtejszy lider