Zachowanie poszczególnych rynków wschodzących w minionym miesiącu było dość zróżnicowane. Jedne parkiety wyraźnie szły w górę (Węgry, Rosja, Turcja, gdzie wzrost sięgnął odpowiednio 5%, 5,6% oraz 7%), inne w podobnym stopniu traciły (Argentyna i RPA spadły po ponad 4%, Korea o 2,5%). Taka polaryzacja zazwyczaj stwarza groźbę osłabienia trendu wzrostowego. Porównując jednak rozpoczętą 19 października minionego roku falę zwyżkową na emerging markets z trzema poprzedniczkami z okresu od wiosny 2003 r. widać, że tempo ruchu w górę jest wciąż wysokie. W przeszłości po 96 sesjach wzrostu notowania szły w górę o 27,6%, teraz nawet nieco więcej, bo o 31,2% (licząc w USD). Taka sytuacja rodzi, oczywiście, pytania, czy tak duże tempo zwyżki po trzech latach hossy, w czasie której indeks rynków wschodzących podniósł się o ponad 190%, nie jest objawem przesadnego optymizmu i zauroczenia tą grupą giełd. Patrząc na wielkość środków, jakie w tym roku napłynęły do funduszy lokujących na rynkach wschodzących (do 22 lutego 17,6 mld USD, wobec 20,3 mld USD w całym 2005 r.), trudno oprzeć się takiemu przekonaniu.
Są czy nie powody do obaw?
Często w momentach dużego rozgrzania rynków na dalszy plan schodzą względy natury fundamentalnej, natomiast coraz większe znaczenie przypisywane jest analizie technicznej. Rzeczywiście, inwestorzy w ostatnich miesiącach mniej zwracają uwagę na napływające dane makroekonomiczne, wskazujące na wytracanie przez wiele krajów zaliczanych do emerging markets dynamiki rozwoju (m.in. Brazylia i RPA). Jednocześnie w coraz mniejszym stopniu zdają się martwić możliwością odwrócenia dotychczasowych trendów na rynkach towarowych (szczególnie było to widoczne w odniesieniu do kursów akcji spółek paliwowych, które ustanowiły nowe rekordy, i cen ropy, które nie zdołały pokonać jesiennego maksimum). Nie zwracają uwagi na potencjalne zagrożenia płynące przede wszystkim z obejmującego coraz szersze grono krajów cyklu zaostrzania polityki monetarnej.
Podejście wynikające z analizy technicznej każe wyczekiwać na pojawienie się wyraźniejszego sygnału odwrócenia korzystnej tendencji na rynkach wschodzących. Mogłoby się nim stać zatrzymanie zwyżki na obecnym poziomie. To stwarzałoby zagrożenie, że konsolidacja z ostatnich tygodni stopniowo zacznie "przekształcać" się w formację podwójnego szczytu. Tu kluczowy byłby poziom 760,6 pkt, wypadający 30 pkt (3,8%) poniżej aktualnych notowań.
Obligacje nadal w niełasce