Miedź drożała na londyńskiej giełdzie drugi tydzień z rzędu. Wstrzymanie wydobycia w kopalniach w Meksyku i w Indonezji zmniejszyło dostawy na światowy rynek. Ogólnokrajowy strajk górników w Meksyku zmniejszył wydobycie w kopalniach La Caridad i Canaea, dwóch największych w tym kraju. Uzbrojeni w łuki i strzały demonstranci blokowali kopalnię Grasberg w Indonezji, drugą pod względem wielkości na świecie. Te protesty ograniczały wydobycie przez trzy dni.

Grupo Mexico poinformowała w piątek, że jej pracownicy dzień wcześniej wrócili do pracy. Strajk trwał zatem tylko dwa dni, ale może być wznowiony, jeśli rząd nie odpowie na żądania robotników - poinformował związkowy przywódca Napoleon Gomez w wywiadzie dla meksykańskiego radia.

W każdym razie zapasy miedzi w składach monitorowanych przez giełdy w Londynie, Szanghaju i Nowym Jorku spadły w minionym tygodniu o 3,7%, do niecałych 195 tys. ton. To mniej niż pięciodniowy popyt na ten metal. Wydarzenia w Meksyku i Indonezji przypomniały, jak napięta jest równowaga na rynku miedzi i innych surowców. Wystarczy jakakolwiek informacja o zakłóceniu dostaw, by natychmiast ceny szły w górę. W minionym tygodniu miedź zdrożała o 2,4%, a w poprzednim o 0,9%.

Na wieść o przerwaniu strajków kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 3 USD do 4965 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4850 USD.