Swoją analizę resort przedstawił wczoraj posłom z sejmowej Komisji Rozwoju Przedsiębiorczości. Na koszty pracy, oprócz płacy pracownika netto, składa się szereg obowiązkowych opłat i wydatków, które przedsiębiorca musi ponieść. Wśród nich wymienia się podatek dochodowy, składki na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne czy składkę na NFZ, ale także wydatki związane z BHP czy zakładowym funduszem świadczeń socjalnych. Różnica między tymi wydatkami a płacą netto, nazywana klinem podatkowym, wynosi w Polsce aż 43,9% dla przeciętnego wynagrodzenia, i jest jedną z najwyższych w krajach należących do OECD. Poza tym tzw. pozapłacowe koszty pracy, do których zalicza się m.in. składki na ubezpieczenia społeczne, szybko rosną. O ile w 2000 roku przeciętne wydatki na ten cel w małych i średnich firmach wynosiły 384 zł na jednego pracownika, o tyle w 2004 roku już 452 zł. Resort pracy w swojej analizie podkreśla, że ogólne koszty pracy wzrosły w badanym okresie aż o 17%, a wysokość części pozapłacowej jest główną barierą w tworzeniu miejsc pracy. - Ponad 40% ankietowanych przez nas przedsiębiorców wskazuje, że to podatki i inne obowiązkowe opłaty są najważniejszą przeszkodą w zatrudnianiu nowych pracowników - powiedział podczas obrad komisji Andrzej Górski z departamentu analiz i prognoz MPiPS.
Z taką diagnozą zgodził się Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Uważa jednak, że w Polsce nie da się zmniejszyć pozapłacowych kosztów pracy bez reformy wydatków państwa. - W ciągu dwóch lat, dzięki zdecydowanym działaniom, udało się niemal o połowę zmniejszyć liczbę przyznawanych rent z tytułu niezdolności do pracy. Dzięki temu w najbliższym czasie będzie można obniżyć składkę rentową. Bez podobnych zdecydowanych działań w zakresie przyznawania wcześniejszych emerytur nie da się obniżyć składki emerytalnej. A to właśnie ona jest przede wszystkim odpowiedzialna za tak wysokie pozapłacowe koszty pracy - powiedział przedstawiciel PKPP "Lewiatan".